PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



Lefebryści pod oknami arcybiskupa poznańskiego .pdf


Original filename: Lefebryści pod oknami arcybiskupa poznańskiego.pdf

This PDF 1.4 document has been generated by , and has been sent on pdf-archive.com on 28/04/2013 at 17:37, from IP address 46.169.x.x. The current document download page has been viewed 851 times.
File size: 132 KB (3 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


Lefebryści pod oknami arcybiskupa
poznańskiego
Jak się dobrze z Tylnego Chwaliszewa wychylić, to można zobaczyć pałac arcybiskupi na Ostrowie Tumskim.
Lefebryści działają więc niemal pod oknami poznańskiej kurii. Bractwo św. Piusa X rośnie w Wielkopolsce w siłę
Budynek na Chwaliszewie, zwykły murowany klocek wciśnięty w staromiejską zabudowę. Dopiero wiszący nad
drzwiami duży krzyż i tablica na ścianie informują przechodniów, że to kaplica pw. św. Józefa. Kto jest jednak w
sprawach religijnych nie bardzo zorientowany, ten nie wie, że nie jest to zwykły katolicki kościół.
Kaplicą opiekuje się bowiem Bractwo Piusa X - wspólnota, której działalność w 1976 r. została oficjalnie zawieszona
przez papieża, a jej założyciela bp. Marcela Lefebvre'a ukarano ekskomuniką. Bractwo nie akceptuje bowiem m.in.
zmian liturgicznych, które wprowadził Sobór Watykański II, a także posoborowej nauki Kościoła dotyczącej np.
ekumenizmu. Według członków bractwa to jest właśnie główna przyczyna kryzysu Kościoła. Mimo zbliżenia i dialogu
nawiązanego szczególnie przez papieża Benedykta XVI, Kościół nadal uznaje tę wspólnotę za schizmatycką.
Marek Jurek ich odstraszył
Pierwsze podejście lefebrystów do Poznania to początek lat 90. Zbiegło się to ze staraniami Marka Jurka,
ówczesnego posła z ramienia ZChN i Wyborczej Akcji Katolickiej, który zabiegał u abp. Jerzego Stroby o możliwość
odprawiania w Poznaniu mszy św. w rycie trydenckim (po łacinie, według mszału sprzed Soboru Watykańskiego II).
- Markowi Jurkowi nie chodziło bynajmniej o tworzenie jakiejkolwiek odrębnej od Kościoła wspólnoty. Ani w głowie
było mu negowanie postanowień Vaticanum II. Chciał tylko, by katolicy mieli możliwość uczestniczenia w Eucharystii
nawiązującej do przedsoborowej tradycji - wspomina senator Jan Filip Libicki, znajomy Marka Jurka.
Pierwsza msza trydencka została odprawiona w Poznaniu 1994 r., wszystko przy wsparciu i w ramach Kościoła.
Członkowie Bractwa Piusa X nie znaleźli wtedy w Poznaniu wsparcia i wyznawców.
Przez ponad 15 lat lefebryści omijali Poznań. W 2009 r. podczas jednej z mszy trydenckich ks. Grzegorz Balcerek, bp
pomocniczy archidiecezji poznańskiej, dziękował nawet jej uczestnikom, że nie ulegli pokusie "pójścia na skróty" i "nie
poszli do lefebrystów".
Ale część wiernych czuła się jednak rozczarowana. Cotygodniowa msza w języku łacińskim to było dla nich za mało. Byliśmy traktowani po macoszemu. Przenoszeni z kościoła do kościoła, bez regularnych rekolekcji. Tak się dłużej nie
dało. Nawiązaliśmy kontakt z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. Półtora roku temu otworzyliśmy kaplicę. Tutaj
odnaleźliśmy prawdziwe źródło naszej wiary. Dziś jesteśmy szczęśliwi - mówi jeden z poznańskich naukowców, który
związał się z lefebrystami (chce w tekście pozostać anonimowy).
Senator Libicki ujmuje to tak: - Wielu ludzi chciało regularnego duszpasterstwa, ale kuria konsekwentnie podchodziła
do tego negatywnie. Dla mnie posłuszeństwo Kościołowi to rzecz najważniejsza. Ale znam takich, którym - po ludzku,
po latach takich doświadczeń, zabrakło cierpliwości.
Libicki zwraca uwagę, że np. w archidiecezji krakowskiej działa prężne duszpasterstwo tradycjonalistów i nikt nie
ucieka do lefebrystów.
Poznańska kuria z taką argumentacją się nie zgadza. - Odprawianie mszy św. to też jest forma duszpasterstwa. Jest
w nie zaangażowanych kilku księży diecezjalnych - odpowiada ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii. - Na
Wzgórzu Przemysła msze w rycie trydenckim odprawiają ks. prałat Jan Stanisławski, ks. dr Rafał Pajszczyk, ks.
Wojciech Pawelczak i ks. Mirosław Musiał. Takie msze odprawiane są też w każdą niedzielę na rynku Wildeckim.
Wierni, którzy mają potrzebę innych form duszpasterstwa niż uczestnictwo we mszy św., mogą w każdej parafii wybrać
odpowiadającą im grupę duszpasterską - podkreśla ks. Szczepaniak. I przywołuje wypowiedź abp. Stanisława
Gądeckiego, który podczas niedawnej debaty poznańskiej, zapytany o to duszpasterstwo, stwierdził, że jego zdaniem
nie ma w archidiecezji grupy ludzi, która miałaby tylu duszpasterzy.
Kuria: To niegodziwe
Dwa lata temu misja lefebrystów w Poznaniu zaczęła się od okazyjnych wykładów, spotkań, katechez. Przychodzili
wykładowcy, prawnicy, nauczyciele, studenci. Tak jest i dziś. - Chcemy szczerego i pogłębionego przeżywania wiary.
Nie interesują nas nowości, liturgie idące z "duchem czasu". Modlitwa jest najważniejsza - tłumaczy ten sam
naukowiec.
Regularne duszpasterstwo bractwa ruszyło w kaplicy na Chwaliszewie w październiku 2011 r. Już trzy miesiące
później ks. Ireneusz Dosz, kanclerz poznańskiej kurii, przestrzegał wiernych: - "Kaplica" przy ul. Tylne Chwaliszewo 2 w
Poznaniu nie należy do Kościoła rzymskokatolickiego, lecz do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Informujemy, że
bractwo to jest wspólnotą schizmatycką, która zerwała łączność ze Stolicą Apostolską, odrzuca postanowienia Soboru
Watykańskiego II i nie przyjmuje poleceń Ojca Świętego. W konsekwencji uczestniczenie w nabożeństwach i
przyjmowanie komunii św. w tym miejscu jest niegodziwe - tłumaczył ks. kanclerz.
Ludzi to nie zraziło. Ks. Jan Jenkins - Amerykanin, który został opiekunem poznańskiej kaplicy - przekonuje, że to
jedna z najlepiej rozwijających się wspólnot katolickich w Poznaniu. Chętnie na rozmowę z "Gazetą" się godzi,
zaprasza na nabożeństwo, ale po dwóch tygodniach zmienia zdanie. "Po pobieżnym zapoznaniu się z tekstami
publikowanymi na łamach pańskiego pisma odnoszę wrażenie, iż czytelnicy wasi gustują raczej w artykułach
wyszydzających i atakujących Kościół, polską kulturę czy nawet samą narodowość polską. W tej sytuacji udzielenie
wywiadu czy wyrażenie zgody na reportaż fotograficzny z naszej kaplicy nie wydają mi się ani celowe, ani roztropne" pisze, zapewniając mnie o modlitwie. Może dlatego wierni tej wspólnoty nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem. Nasze wypowiedzi są przeinaczane - tłumaczą. I dodają jednoznacznie: - Tylko tu możemy spotkać prawdziwą naukę
Kościoła. Dlatego jesteśmy razem.
Cantate dominum
Niedzielny poranek u lefebrystów zaczyna się o dziewiątej próbą śpiewu, później są godzinki i okazja do spowiedzi,
wreszcie o dziesiątej zaczyna się msza.

Wnętrze kaplicy przypomina trochę dom rekolekcyjny prowadzony np. przez grupę oazową. Po prawej stronie od
wejścia korkowe tablice z ogłoszeniami, w dalszej części wieszaki na ubrania, półki z książkami, prowadzące na
piętro schody. Po lewej stronie pięć rzędów składanych krzeseł, prawie wszystkie są zajęte. Liczę wiernych: ponad 90
osób. Młodzi, starsi, rodziny z dziećmi. Razem z ministrantami - około setka ludzi. - Dużo - powie mi później senator
Libicki.
Przed wyjściem kapłana kobiety zakładają na głowę chusty. To mantylki, które np. żony głów państw zakładają na
audiencje u papieża, a także symbol: mężczyźni w kościele zdejmują nakrycie głowy, a kobiety zakładają. Wszyscy
otwierają śpiewniki i rozpoczynają łacińskie pieśni. Jestem chyba jedynym, który nie śpiewa. W powietrzu unosi się
intensywny zapach kadzidła.
- Cantate dominum, canticum novum. Cantate domino, omni terra (Śpiewaj Panu pieśń nową, śpiewaj Panu cała
ziemio) - niesie się przez całą kaplicę. Mijają poszczególne części mszy - wszystko w języku łacińskim: Kyrie błagalne wołanie, Gloria - chwała Trójcy św., kolekta - modlitwa kościelna. Później Alleluja, ewangelia (po polsku) i
kazanie połączone z ogłoszeniami. Ksiądz zaprasza w tygodniu na różaniec, sobotnie katechezy dla dorosłych i
niedzielne dla dzieci. Podczas homilii ani słowa o polityce, ani o pieniądzach. Jest o uczciwej rozmowie z drugim
człowiekiem. - Lepiej z kimś w ogóle nie rozmawiać, niż prowadzić złą rozmowę - mówi kapłan. Teraz łatwiej
zrozumieć, dlaczego na spotkanie z dziennikarzem się nie zdecydował.
Po kazaniu najmłodszy ministrant zbiera do koszyka ofiarę. Kapłan cały czas zwrócony jest twarzą do ołtarza, odwraca
się do wiernych tylko w nielicznych momentach. Msza trwa prawie półtorej godziny, samo kazanie nie było dłuższe niż
kwadrans.
W czasach diabelskiego zamieszania
Skąd w Polsce zapotrzebowanie na misję lefebrystów? Ks. Jenkins w oficjalnym piśmie wspólnotowym bractwa
"Zawsze wierni" pisze tak:
"Bo jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich. Przyszłość Kościoła nie zależy od współczesnych nowinek, ale od
tego, co Kościół przekazywał w przeszłości. Podobnie jak przyszłość dzieci nie zależy od aktualnej mody, ale od tego,
czy rodzice przekażą im to, co sami otrzymali. Żyjemy w czasach iście diabelskiego zamieszania, kiedy każda
innowacja czy nadużycie jest popierane, np. komunia św. na rękę udzielana przez świeckich szafarzy. Dziś dozwolone
jest wszystko, z wyjątkiem przekazania Tradycji".
Duszpasterz, choć nie jest Polakiem, posługuje się historycznymi analogiami. „Cały Kościół cierpi »okupację”
podobną do tej, jaką Polska doświadczyła nie tak dawno. Usiłowano zniszczyć Polskę, i to nie tylko przy pomocy bomb
i armat, ale szczególnie usiłując zniszczyć polską kulturę, język, obyczaje - duszę narodu. Jak zatem stawiać opór?
Fizycznie jest to czasem niemożliwe, ale kraj żyje dzięki przekazywaniu jego kultury i tradycji. Polska przetrwała nie
dlatego, że miała silniejszą armię, ale dzięki temu, że to, co nadaje Polsce ponadczasową wartość, zostało
przekazane” - tłumaczy ks. Jenkins. Jego zdaniem nowe katechizmy i nowe obrzędy nie przekazują tradycji Kościoła.
„Sobór Watykański II to jedynie pastoralny eksperyment mający uwspółcześnić Kościół” - pisze ks. Jenkins.
Miesiąc temu "Głos Wielkopolski" napisał, że lefebryści zwrócili się do abp. Stanisława Gądeckiego z prośbą o
przekazanie im świątyni na nabożeństwa, bo w kaplicy na Chwaliszewie już się nie mieszczą. Jednak rzecznik kurii
zaprzecza i przekonuje, że nie dotarło żadne pismo w tej sprawie. Zresztą, jak tłumaczy, nawet gdyby dotarło, to
arcybiskup nie mógłby świątyni im przekazać, ponieważ jest to wspólnota, która świadomie odrzuca jedność z
Kościołem. - Dlatego też uczestnictwo w takiej liturgii i przyjmowanie sakramentów świętych nie jest godziwe - mówi
ks. Szczepaniak.
Przywołuje dokument z 2009 r. "Ecclesiae unitatem" ("Jedność Kościoła"), który był próbą wyjścia naprzeciw Bractwu
św. Piusa X. Benedykt XVI wyraźnie zaznaczył w nim, iż zdjęcie ekskomuniki z założycieli wspólnoty nie oznacza, iż
kwestie doktrynalne zostały uregulowane: "Bractwo [Piusa X] nie ma statutu kanonicznego w Kościele i jego szafarze
nie mogą wykonywać w sposób uprawniony żadnej posługi". Ks. rzecznik precyzuje zatem zdecydowanie: - Wierni
Kościoła rzymskokatolickiego nie mogą w związku z tym uczestniczyć w odprawianych przez nich nabożeństwach.
"Gazeta": - Czyli kto modli się z lefebrystami, popełnia grzech?
Ks. Szczepaniak: - W teologii moralnej takie czyny określa się jako niegodziwe, czyli takie, których czynić się nie godzi.
Żeby coś nazwać grzechem, trzeba ocenić świadomość i dobrowolność czynu.
Wiernych bractwa to w żadnym stopniu nie przekonuje: - Benedykt XVI zdjął ekskomunikę nałożoną na naszych
najważniejszych biskupów, nawiązał dialog. Obecny papież też jest nam życzliwy. Tylko w Poznaniu o dialog trudno mówi nasz rozmówca z bractwa.
Senator Libicki zwraca uwagę, że podobno w Buenos Aires obecny papież, a wtedy kard. Bergoglio, przekazał
lefebrystom świątynię do odprawiania nabożeństw, ale źródła tej informacji trudno wskazać.
Dwie procesje obok siebie
Wychodzę z kaplicy, gdy w środku zaczyna się katecheza dla dzieci. Dwoje młodych ludzi zaprasza mnie nie tylko na
cotygodniowe nabożeństwa, ale i na czerwcowy piknik koło Szamotuł. - Tam się lepiej poznamy, zobaczy pan, o co w
tym wszystkim chodzi - przekonują.
Spoglądam w lewą stronę. Jak się dobrze wychylę, widzę Ostrów Tumski. Mówienie, że lefebryści otworzyli kaplicę
niemal pod samym oknem arcybiskupa, nie jest żadną przesadą. Za miesiąc Boże Ciało. Przez Chwaliszewo
przejdzie centralna, poznańska procesja eucharystyczna. Mniej więcej o tej samej porze tymi samymi uliczkami
przejdą w procesji lefebryści.
Kim są lefebryści?
Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X powstało w 1970 r. z inicjatywy Marcela Lefebvre'a. Najpierw było to
stowarzyszenie życia apostolskiego, którego członkowie żyją według określonych reguł, ale bez ślubów zakonnych.
Kontrowersji było jednak coraz więcej, bo członkowie nie akceptowali postanowień Soboru Watykańskiego II. Przez
kilka lat trwały rozmowy między bractwem a Stolicą Apostolską, ale nie przyniosły one porozumienia.

W czerwcu 1976 r. Lefebvre udzielił święceń klerykom bractwa, bez zgody miejscowego ordynariusza. W związku z tym
papież Paweł VI zawiesił działanie bractwa, a Marcela Lefebvre'a ukarał suspensą (zakaz pełnienia czynności
kapłańskich). W 1988 r. Lefebvre bez zgody papieża konsekrował czterech biskupów. Dwa dni później Jan Paweł II
ogłosił, że wszystkich obłożono ekskomuniką. Bractwo nigdy nie zaakceptowało tej decyzji. Lefebvre zmarł w 1991 r.
W 2000 r. wznowiono rozmowy z Kurią Rzymską na temat uregulowania statusu bractwa. Kilka lat później bp Bernard
Fellay, przełożony bractwa, został przyjęty na audiencji przez Benedykta XVI. Papież w 2009 r. zdjął ciążącą na
biskupach bractwa ekskomunikę (jeden z biskupów neguje istnienie Holocaustu i komór gazowych, co spowodowało
kryzys w stosunkach Watykanu z Żydami).
Nowego papieża Franciszka lefebryści na świecie postrzegają jako przywiązanego do reformy liturgicznej Soboru
Watykańskiego II. Dlatego trudno przewidzieć, w jakim kierunku pójdą dalsze rozmowy.
Lefebryści w Polsce
- Przełożonym bractwa na Polskę i tę część Europy jest ks. Karol Stehlin, Niemiec z Badenii, był misjonarzem w
Gabonie, Nigerii i Kenii.
- Pierwsze misje lefebrystów pojawiły się w Polsce w 1991 r.
- W 1997 r. do bractwa przyłączył się pierwszy polski ksiądz, rok później powstał przeorat w Warszawie, w 2004 r.
rozpoczęto budowę kościoła i pierwszej szkoły w Warszawie.
- W 2012 r. w Polsce pracowało 11 kapłanów bractwa, 4 braci zakonnych i jedna zakonnica. Lefebryści dysponują w
Polsce dwoma kościołami, w Warszawie i Gdyni, 13 kaplicami, m.in. w Chorzowie, Krakowie, Toruniu, Lublinie, Łodzi,
Szczecinie, Poznaniu, Olszynie i Wrocławiu. Prowadzą dwie szkoły - podstawową w Warszawie oraz gimnazjum i
liceum w podwarszawskim Józefowie.
- W Poznaniu lefebryści spotykają się w kaplicy pw. św. Józefa, przy ul. Tylne Chwaliszewo 2. W pierwsze soboty
miesiąca (msza o godz. 18) i co tydzień w niedzielę (msza o godz. 10 - potem katecheza).

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA


Lefebryści pod oknami arcybiskupa poznańskiego.pdf - page 1/3
Lefebryści pod oknami arcybiskupa poznańskiego.pdf - page 2/3
Lefebryści pod oknami arcybiskupa poznańskiego.pdf - page 3/3

Related documents


lefebry ci pod oknami arcybiskupa pozna skiego
hydranty2
b o b magazine 3
usarz w
szczepienia 1aa pwikc582ania 1
notatek pl zagadnienia i odpowiedzi z historii gospodarczej


Related keywords