PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



Kurier Hrabstwa Kłodzkiego nr 4 2013 .pdf


Original filename: Kurier Hrabstwa Kłodzkiego nr 4_2013.pdf

This PDF 1.7 document has been generated by Adobe InDesign CS5.5 (7.5) / Adobe PDF Library 9.9, and has been sent on pdf-archive.com on 09/01/2014 at 12:54, from IP address 78.9.x.x. The current document download page has been viewed 1443 times.
File size: 4.1 MB (16 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


1

nr 4 (37) / 2013 rok V
21 grudnia 2013 r.

ISSN 1896-5601

NAKŁAD: 10.000 egz.

CZŁONEK
STOWARZYSZENIA
PRASY LOKALNEJ

PISMO BEZPŁATNE

Kłodzko schodzi na...
Będzie o polityce personalnej w wykonaniu Bogusława
Szpytmy.

J

eśli w prawidłowo zarządzanej dużej firmie dyrektor
lub kierownik ds. personalnych podejmowałby takie decyzje jak Szpytma, to wyleciałby
na zbity pysk w parę sekund.
W samorządzie jednak jest tak,
że nawet najgłupszą decyzję i
najmizerniejszego pracownika
można zaakceptować lub przechowywać przez lata.Od roku
2006, kiedy to na stolcu burmistrza nastał Szpytma, karmi on
swojego kolegę Leszka Rogalewskiego. Obu panów łączy
mroczna tajemnica z przeszłości
(a trafniej należałoby napisać
„pomroczna” tajemnica) i Leszek jest utrzymanką kłodzkiego
samorządu od wielu lat nie wnosząc wiele dla miasta. Ostatnio
zatrudniono go na bezsensownym stanowisku prokurenta w
ZAMG-u. Prokurent zastępuje
Zarząd spółki w razie potrzeby.
Takiej potrzeby na razie nie ma,
bo cały Zarząd jest na miejscu, a
Rogalewski Leszek nie posiada

R

E

K

L

A

M

żadnych umiejętności mogących
usprawiedliwiać taką nominację.
Oprócz ojca Leszka pracę w samorządzie znalazł także młodszy
Rogalewski – Maksiu. Zatrudniony
był w Osrodku Pomocy Społecznej, a ostatnio wozi burmistrza jako
szofer. Niedawno pacjenci kłodzkiego szpitala poskarżyli nam się,
że gdy młody Rogalewski zachorował, to dostał izolatkę na wydziale
wewnętrznym i super obsługę, a
pośredni pacjenci koczowali na
korytarzach. Ale na wewnętrznym
rządzi Piotr Brzostowicz – szef

Marta Łukasik
Rady Miasta w Kłodzku i kolega
kolegów burmistrza. W przedszkolu nr 2 w Kłodzku zmiany. Długoletnią i doświadczoną dyrektorkę Zofię Faron - wywalono na zieloną
trawkę. Szpytma wywalił dyrektorkę, którą w zeszłym roku nagradzał
nagrodą burmistrza za doskonałą
pracę. Burmistrz ogłosił konkurs
na stanowisko dyrektora placówki, po czym nie rozstrzygnął go i
dzięki temu mógł nadać tę funkcję
komukolwiek. Jego wybór padł
na Martę Łukasik pełniąca przez
chwilę funkcję dyrektora KCKSiR.
Marta z wykształcenia jest jakimś
tam komunikatorem w biznesie

oraz ma studia podyplomowe z
agroturystyki. Do pracy z dziećmi
nadaje się jak ksiądz pedofil na
opiekuna wycieczki szkolnej. Marta Łukasik nie może iść do pracy
z dziećmi, bo nie ma wymaganego wykształcenia. Nie przygotuje
także odpowiedniej dokumentacji
dydaktycznej i oświatowej, bo nie
ma o tym zielonego pojęcia. Została jednak dyrektorem przedszkola
za wierną służbę Szpytmie. Jak
nam doniesiono niedawno, Marta
Łukasik jest w ciąży i zajmie się
niebawem swoim dzieckiem, a nie
cudzymi. Zdążyła jednak ponoć
zatrudnić męża skarbnik miejskiej
Agnieszki Czuczwary. Wprawdzie na stanowisku „ciecia”, ale
zawsze jakiś etacik do emerytury
jest. I to emerytury mundurowej.
Co w takim razie stało się w
KCKSiR? Czy placówka została
osamotniona po nominacji dyrektorki? Nic takiego. Nową dyrektor
„centrum propagandy” została
Ewelina Ptak. Dyrektor biura posła Andrzeja Dąbrowskiego. Ponieważ Dąbrowski ma biuro na
tym samym piętrze, co dyrektor
ośrodka kultury, pani Ewelina daleko z pracy do pracy nie ma. A

jak widzimy na stronach sejmowych dyrektorem biura „poślątka”
z Kłodzka dalej jest. W ciągu 2 lat
jest to czwarty dyrektor tej zacnej
placówki. Niestety każdy z nich
(Andrzej Dąbrowski, Aneta Macherzyńska, Marta Łukasik, Ewelina
Ptak) niewiele mają wspólnego
z kulturą. Potrafią jednak ładnie
klaskać i gwizdać oraz namiętnie
służą Bogusławowi Szpytmie.
Namiętnie służyć nie chciała
Szpytmie dyrektor Muzeum Ziemi
Kłodzkiej Barbara Frydrych. Po
trzech latach dyrektorowania uciekła ze stanowiska. Była to jedna z
nielicznych osób mających odpowiednie wykształcenie i predyspozycje do pełnienia swojej funkcji.
(Dlatego też nie trafiała na nasze
łamy.) Poszło rzekomo o naciski
dotyczące zatrudnienia „pracowników – pasożytów” w osobach
Marek i Marcin Bogdał (nawiasem
pisząc obaj to asystenci Andrzeja
Dąbrowskiego). Obecnie Muzeum
jest bez dyrektora, a pełniącym
obowiązki szefa jest Marek Szpak.
Fakt ten mocno stresuje i martwi pracowników. Marek Szpak
brylował już w kilku instytucjach
na terenie powiatu i mimo, że nie

posiada matury wciąż utrzymuje się na fali. Głównie fali ściekowo – wodociągowej, gdyż
Kłodzko ma wątpliwe szczęście,
że ten dżentelmen jest prezesem gminnej spółki Wodociągi
Kłodzkie. I szczęśliwie zajmuje
on sobie dwa stołki. Jak piszemy już o zajmujących dwa
stołki to trzeba przypomnieć
o Krzysztofie Mące. Ideowym
koledze Szpytmy, który pracuje
jako nauczyciel w LO w Kłodzku oraz pełni funkcje dyrektora
Miejskiej i Powiatowej Biblioteki
w Kłodzku. Na jego planie lekcji
widać wyraźnie, że w poniedziałki i środy kończy nauczanie
o 13.20, we wtorki i czwartki o
14.10. Niewiele czasu pozostaje
mu na zarządzanie biblioteką.
Za to w piątek kończy w szkole już o 10.30 i może z całym
zapałem poświęcić się pracy
na rzecz woluminów i czytelników. Tak wygląda Kłodzko
zarządzane przez Bogusława
Szpytmę. I rodzi się pytanie
- dlaczego on tak nienawidzi Kłodzka i mieszkańców?
Krzysztof Oktawiec

A

W imieniu władz Powiatu
Kłodzkiego życzymy Państwu,
aby Święta Bożego Narodzenia
upłynęły Wam radośnie, w dostatku i ciepłej rodzinnej atmosferze, a
nadchodzący Nowy Rok 2014 niech
wypełnią same szczęśliwe dni,
przynosząc Państwu nadzieję, satysfakcję i zadowolenie
STAROSTA KŁODZKI

Maciej Awiżeń

PRZEWODNICZĄCY
RADY POWIATU
KŁODZKIEGO
Dariusz Kłonowski

2

S
65 lat Cechu

W

sali obrad Rady Powiatu
kłodzkiego starostwa Cech
Rzemiosł Różnych i Małej
Przedsiębiorczości w Kłodzku zorganizował Święto Rzemiosła. Podczas
uroczystości, będącej jednocześnie
obchodami 65 –lecia funkcjonowania
Cechu, wręczono nagrody i odznaczenia organizacji. Długoletni Starszy
kłodzkiego Cechu, obecnie honorowo
pełniący tę funkcję, Franciszek Zimoń
otrzymał podczas uroczystości najwyższe w Polsce cechowe wyróżnienie,
przyznawane od 1998 roku - szablę
im. Jana Kilińskiego. List gratulacyjny
z rąk starosty Macieja Awiżenia otrzymał również Starszy Cechu w Kłodzku
Maciej Machela. Oprócz władz powiatu

R

E

K

L

A

M

A

w osobach starosty i wicestarosty na
uroczystościach gościli między innymi:
wójt Gminy Kłodzko Stanisław Longawa oraz radny powiatowy i były wójt Ryszard Niebieszczański. Władze Kłodzka nie pojawiły się na uroczystości
mimo zaproszenia i pomimo tego, że
sporo podmiotów zrzeszonych w Cechu
ma swoje siedziby w stolicy powiatu.
Czym tak mocno zajęty był Bogusław
Szpytma w ten dzień? Bezsensowną
konferencją prasowa na temat Kuriera
Hrabstwa Kłodzkiego. Widocznie tak
konferencja wyczerpała włodarza, że
musiał udać się w czwartkowe południe
na przyspieszony weekend
ZJAWA

ytuacja ta miała miejsce już kilka miesięcy temu,
ale jest warta odnotowania. Pewnego dnia na ulicy Matejki w Kłodzku ludziom zaczęły pojawiać się
ścieki w piwnicach i korytarzach. Podejrzenie padło na
piaskowniki położone na terenie Młyna przy ulicy Zofii
Stryjeńskiej. Tu należy się drobne wyjaśnienie. Piaskowniki te były czyszczone przez Wodociągi Kłodzkie średnio
raz w miesiącu. Tak było za czasów prezesa Waldemara
Bicza. Potem na prezesowskich fotelach
nastąpiły zmiany zainicjowane przez burmistrza Szpytmę, a
miasto weszło w spór
z właścicielem Młyna.
(W związku z budową
parkingu, remontem
mostku i utrudnieniem
normalnego
funkcjonowania właściciel firmy zaprzestał działalności.) Do
piaskowników na terenie Młyna nikt nie
zaglądał prawie dwa
lata. Postanowiono
zaglądnąć dopiero w
momencie pojawiającego się problemu. Pod zamknięty zakład podjechały
w pewien poranek wozy policji (przynajmniej trzy), wozy
Wodociągów Kłodzkich, Straż Miejska, Sanepid, prezes Artur Paprota z ZAMG-u też tam był widziany. Cały
ten konwój zażądał wpuszczenia na teren Młyna celem
oczyszczenia piaskowników. Portier kazał im iść na drzewo rogale prostować. Miał rację. Cała ta masa służb przyjechała bez dokumentu upoważniającego do wejścia na
czyjś teren. Udało nam się ustalić, że Policja była tam na
prośbę wiceburmistrza Henryka Urbanowskiego i jedynie asystowała. Nie wiemy jakiego oporu spodziewały się
Wodociągi Kłodzkie oraz władze miasta ze strony jednego
strażnika, że zaangażowały takie siły. Dlaczego właściciel
Młyna nie wpuścił intruzów po dobroci? Ponieważ - po
upadku firmy - wycenił wieloletnie udostępniania swojego podwórka na wjazd sprzętu Wodociągów. Rachunek
wyniósł ponad 40 tysięcy złotych. Miasto stwierdziło, że
nie zapłaci, bo ta władza po dobroci nikomu nie płaci

R
Nakład: 10.000 egz.
Wydawca:
Kurier Hrabstwa Kłodzkiego
sp. z o. o.
ul. Wojska Polskiego 22/4
57-300 Kłodzko

Adres redakcji
i do korespondencji:
ul. Armii Krajowej 29/1
57-300 Kłodzko
hrabstwo@gmail.com
tel: 783-649-000
Redaktor naczelny:
Krzysztof Oktawiec
Współpraca:
doba.pl (portale lokalne)
wiadomoscilokalne.eu
Reklama:
tel. 883 661 114
Druk:
Polskapresse Wrocław

Młyn, Kanał i Wodociągi

E

K

L

A

M

A

(no chyba, że kilku zaprzyjaźnionym firmom). Na drugi
dzień ten sam konwój podjechał po raz drugi pod Młyn.
Tym razem trzymając w ręce nakaz prokuratorski. Tym
razem wpuszczono wszystkich bez szemrania. Wodociągi Kłodzkie przeczyściły piaskowniki. Szykowano się do
ogłoszenia sukcesu oraz do pokazania, jaki to właściciel
Młyna jest zły. Okazało się jednak, że mimo interwencji
w urządzeniach, ścieki dalej zalewają mieszkańców przy
ulicy Matejki. Ktoś
bystry doszedł w
końcu do wniosku,
że jest jeszcze jedna możliwość tonięcia kłodzczan w
gównach - kolektor pod Kanałem
Młynówki. Teraz
zabawna historia.
Gdy firma ROKAM
z Ząbkowic Śląskich pracowała
nad remontem i
przebudową Kanału, żeby zrobić z
niego największa
wodną atrakcję w
Europie Wschodniej, zdarzył się
wypadek. Na dno Kanału wjechał ciężki sprzęt budowlany. Okoliczni przedsiębiorcy ostrzegali, że pod dnem
jest płytko położona rura i można ją uszkodzić. Firma
budowlana znała się lepiej i ... oczywiście uszkodziła kolektor. Zaklejono dziurę i zasypano piachem, żeby fekalia
nie pływały na wyścigi z gondolami po Młynówce. W tym
roku rura znowu jednak pękła i to ona była winna wypływaniu nieczystości na ulicy Matejki. Wodociągi Kłodzkie
grzecznie poprosiły właściciela Elektrowni Wodnej o obniżenie poziomu wody w Kanale celem usunięcia awarii.
Wodę obniżona, rurę naprawiono, a okoliczni mieszkańcy wreszcie odetchnęli czystym powietrzem. Po jakimś
czasie, dla bezpieczeństwa, zalano nieszczęsną rurę tonami betonu. Jeśli znowu pęknie, będą odkuwać ją przez
tydzień. Warto wspomnieć, ze Kanał to nie jedyna praca
budowlana wykonana na terenie Kłodzka przez firmę
ROKAM z Ząbkowic Śląskich.
ZJAWA

Mnóstwa prezentów pod zieloną choinką,

pyszności na wigilijnym stole,
wspaniałej rodzinnej atmosfery,
wypełnionej melodią
staropolskich kolęd,
a także
wystrzałowego,
bąbelkowego
Sylwestra
życzy
Szkoła Języków
Obcych

GLACENSIS

3

Mikołajkowo M

iliony Polaków zaśmiewały się do łez oglądając sceny z budowlanymi absurdami w serialu
„Alternatywy 4”. Kiedy jednak
takie absurdy spotykamy w
naszym codziennym życiu to
raczej jest nam do łez niż do
śmiechu. W sobotni poranek
odbieram telefon od mieszkańców ulicy Połabskiej. Twierdzą, że trafił im się przypadek
rodem z „Alternatywy 4”. Na
miejscu okazuje się, że mają
rację. Klatka schodowa pod
numerem 14 ma pecha bycia
„przejściówką”. Jedne drzwi
od ulicy, a drugie od podwórka.

P

onad 750 paczek rozdali Mikołaje w Kłodzku podczas powiatowej
zabawy integracyjnej. W imprezie wzięły udział dzieci niepełnosprawne, podopieczni z organizacji pozarządowych, dzieci z rodzin zastępczych oraz domów dziecka. Przez kilka godzin bawiono się i
prezentowano umiejętności przy muzyce. Kulminacyjnym punktem było
spotkanie z Mikołajami i otrzymanie paczek. Jak co roku motorami napędzającymi całą imprezę były: Teresa Ludwin – Asystent Starosty ds.
Osób Niepełnosprawnych oraz Iwona Matuszny z Powiatowego Centrum Pomocy
Rodzinie. Całość imprezy została mocno
wsparta przez PCPR,
KCKSiR oraz całą
rzesze
sponsorów
i ludzi dobrej woli,
dzięki którym można
było ufundować taką liczbę paczek oraz zorganizować poczęstunek i
całą zabawę.
PK

R

E

K

L

A

M

R

E

K

L

A

M

Drzwi do absurdu

Brak domofonu. Brak zamknięcia.
Miejsce upatrzone przez bezdomnych i pijanych. Żółte plamy od
moczu na ścianach, częste noclegi
niechcianych „gości”, smród, butelki i śmieci. Zarządcą wspólnoty
pod tym adresem jest ZAMG (Zakład Administracji Mieszkaniami
Gminnymi). Zarządca postanowił
zrobić remont. Za blisko 30 tysięcy złotych położono nowe kafelki,
wybielono ściany, odświeżono
klatkę schodową. Czy remont był
wart takich pieniędzy nie wiemy,

ale znając umiejętności szefostwa
ZAMG, to należy wątpić. Remont
wykonano, lecz nie przewidziano w nim wymiany drzwi. Coś,
co wydawałoby się niezbędnym
wydatkiem przy takim remoncie,
zostało pominięte. W ten sposób
nowo wyremontowane ściany są
dalej narażone na obryzganie moczem, a nowe płytki na spotkanie
się z „pawiem” niechcianych gości.
Mieszkańcy zachodzą w głowę, jak
można było wykonać takie prace
remontowe narażając je od razu

na zmarnowanie. Po sąsiedzku
znajduje się numer 14A. W tym
miejscu także zaplanowano remont. Tam jednak zaczęto od
drzwi. I tym sposobem Kłodzko
miało atrakcję, którą powinni
przewodnicy pokazywać turystom. Wyremontowana klatka
schodowa ze starymi drzwiami
i nowiutkie drzwi prowadzące
do zrujnowanej klatki. Czy ktoś
we własnym domu zrobiłby takie
prace w ten sposób? Raczej nie.
Ale inaczej jest, gdy wydaje się
nie swoje pieniądze i nie trzeba
mieszkać w takim wyremontowanym „cudzie”.
Krzysztof Oktawiec

A

A

Archiwum gazety
https://docs.google.com/folder/d/0B4eK4bE0imafelVSaFZIZ1NzZWc/edit

4



W przyszłym roku wybory, czyli można powie,
dzieć, że już za pasem. Co raz częściej i głośniej mówi się o kandydatach .

W cztery oczy

Powrót samorządowca ?

W

ostatnim czasie rozmowy dotyczą byłego samorządowca Józefa Trockiego. Postanowiliśmy przyjrzeć się tej dyskusji i przeprowadziliśmy
redakcyjne rozpoznanie w tej sprawie. Dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy są mu wdzięczni głownie za: parking na ulicy Św. Wojciecha, parking na
ulicy Długosza (przy blokach zarządzanych przez ZAMG), plac zabaw dla dzieci
przy ulicy Św. Wojciecha, plac zabaw na ulicy Długosza, odwodnienie na ulicy
Zajęczej. Dochodzące do nas głosy z Kromera, Wojciecha, Drzymały, Długosza,
Zajęczej wskazują, że mieszkańcy chcieliby mieć takiego reprezentanta w ratuszu.
ŚN

Józef Trocki - Wieloletni pracownik Sądu
Rejonowego w Kłodzku, pracujący również
jako kurator społeczny,
wykształcenie wyższe
magisterskie.

Chce mi się

C

zęsto słyszę pytanie - Czy
chce ci się walczyć z władzą w Kłodzku? Obok tego
pytania pojawiają się inne – Czy
się nie boisz?, Czy to ma sens?
Czy warto kopać się z koniem?
Czy warto tracić siły i pieniądze

Najserdeczniejsze życzenia
Cudownych świąt
Bożego Narodzenia,
Ciepła i wielkiej radości,
Miłych oraz hojnych gości,
Pod choinką dużo prezentów,
A w Waszych sercach
wiele sentymentów.
Czytelnikom
Kuriera Hrabstwa
Kłodzkiego
życzy Redakcja.
na walkę z potężnym aparatem
władzy? Odpowiedź może być
tylko jedna – WARTO. Już nawet
nie dla mnie, ale dla moich dzieci.
Bo ja jestem z pokolenia przegranego. Moi przyjaciele uciekli na
zachód. Wykształceni i mądrzy
ludzie ratowali się ucieczką przed
marazmem, brakiem perspektyw
R

E

K

L

A

M

A

i polskim piekiełkiem, jakie mamy
w Kłodzku. W dużej mierze zostały miernoty i cwaniaczki, które
opanowały władzę. Ich spryt i
bezczelność pozwoliły im pozostawać wciąż na powierzchni. Ale czy
trzeba się z tym zgadzać? Nawet
nie wolno. Dlaczego ludzie
bez wykształcenia mają po
kilka etatów w
samorządzie?
Dlaczego nieodpowiednie
persony zajmują stanowiska jedynie po
koleżeńsku?
Dlaczego przetargi i zlecenia
dostaje kilka
zaprzyjaźnionych
firm?
Dlaczego wielu
emerytów, wiąż
zajmuje stanowiska blokując
dostęp do pracy dla młodych ludzi? Te pytanie
na razie pozostają bez odpowiedzi. Przynajmniej dopóki Bogusław
Szpytma ze swoją kompanią będą
rujnować Kłodzko. Nie podoba mi
się, że przedszkolem zarządza
osoba po komunikacji w biznesie,
że basen jest kiepsko wykonany
i może zagrażać moim dzieciom,

że burmistrz nie szanuje naszego lokalnego dziedzictwa, że za
nic ma firmy i ludzi tworzących
Kłodzko i jego klimat od wielu
lat. Po każdym wydaniu Kuriera
Hrabstwa Kłodzkiego otrzymuję
wiele telefonów i przeprowadzam
wiele rozmów, które utwierdzają
mnie, że pisząc o nieprawidłowościach w Kłodzku i chorobie
kolesiostwa i korupcji politycznej
trawiącej moje miasto, mam rację. I te głosy sympatii i poparcia
(które nie są anonimowe, ale w
wielu względów nie mogę ich
ujawnić) pchają mnie do przodu
w pracy nad kolejnymi wydaniami
KHK. Wiem, że niektórzy nie lubią
mojej osoby i dostają wysypki na
samo nazwisko Oktawiec, ale ich
proszę – czasami nie patrzcie kto
pisze, ale co pisze i jaki problem
przedstawia. Wszyscy mieszkamy w Kłodzku i powinniśmy zadbać o naszą lokalną wspólnotę.
Porozmawiajcie ze znajomymi, z
sąsiadami, zweryfikujcie tematy o których piszemy - z innymi ludźmi, a nie tylko z opłacanymi przez
burmistrza (za nasze pieniądze)
mediami. Ja swoją przyszłość
wiążę z Kłodzkiem. Chciałbym
jednak, żeby moi synowie, których się nie wstydzę, żyli w mieście bogatym i przyjaznym. Dlatego CHCE MI SIĘ - dla młodzieży,
dla dzieci, dla przyszłości.
Krzysztof Oktawiec

5

W

ładze Kłodzka od kilku
lat sprawnie manipulują
mieszkańcami w wielu
sprawach. Poprzez urzędowe
media wciska się kłodzczanom
kłamstwa. O przepraszam. To nie
kłamstwa, to specyficzna prawda, półprawda, albo g... prawda
(lekko wspierając się cytatem
ks. Józefa Tischnera) Potrzeba
dowodów? Proszę bardzo – oto
„prawdy” wiceburmistrza Henryka Urbanowskiego.Pod koniec
czerwca br. kryta pływalnia przechodziła kilkudniową przerwę
technologiczną. Tak to na basenach bywa. Ciekawa jednak była
informacja, że na „roboty konserwacyjne” pozyskano kilkaset tysięcy złotych od ubezpieczyciela.
Wyjątkowa hojność firmy ubezpieczeniowej wzbudziła nasze
wątpliwości. Nikt lekką rączką nie
wypłaca takiej kwoty na „czyszczenie i sprawdzanie szczelności”. Nasze wątpliwości wzmógł
nasz informator, który twierdził,
że podczas prac budowlanych

R

E

K

L

A

M

basenu (konkretnie chodzi o fundamenty), naruszono cieki wodne
i wciąż w obiekcie zbiera się woda.
Władze basenu i zarządzającego
nim ZAMG-u nie potrafią się z tym
podobno uporać. (A z czym potrafią?) Żeby się przekonać o przeciekach musielibyśmy się chyba
włamać do obiektu, bo kwestie fuszerki przy budowie basenu są niezwykle strzeżoną tajemnicą. Warto
jednak przypomnieć, że podczas
prac budowlanych okazało się, że
grunt na budowie basenu jest mało
stabilny i trzeba wzmacniać go
palami, co zwiększyło koszt prac
o blisko 500 tysięcy złotych. Przy
okazji prezentowania informacji
o przerwie technicznej głos zabrały władze Kłodzka. Na portalu
dkl24.pl wypowiedział się Henryk
Urbanowski - Proszę wszystkich
korzystających z basenu o tygodniową cierpliwość. Przegląd wykonujemy we wspólnym interesie.
Równocześnie komunikuję, że nie
występuje tam grzybica, ani nie
mamy do czynienia z pęknięciem

Basen kłamstw

głównej niecki, o czym informują
na lewo i prawo ludzie „życzliwi”
temu obiektowi. C o więc „występuje” na basenie? Szybko się
dowiadujemy. Mija kilka dni od tej
wypowiedzi i Urząd Miasta ogłasza

przetarg na „Remont gwarancyjny
krytej pływalni”. Zgłasza się jeden
kandydat i wygrywa. Koszt remontu to 488 tysięcy złotych. Wygrywający w przetargu to bliski znajomy
Henryka Urbanowskiego – Jacek

Adamczyk. Ten od fontann w mieście i kilku innych ciekawych robót.
Sprawdzamy, jakie to „kosmetyczne remonciki” trzeba było wykonać
na pływalni. Zaglądamy do ogłoszenia o udzieleniu zamówienia i
czytamy między innymi:
„ - odsłonięcie ścian przyziemia
do poziomu ław fundamentowych
na głębokości 3,7 m, wykonanie
nowej izolacji pionowej,
- wymiana tynku wewnątrz
pomieszczeń (62 mb) i malowanie
ścian,
- częściowa wymiana, udrożnienie i czyszczenie drenów
odprowadzających wody gruntowe
od budynku na poziomie -1,
- ustabilizowanie i zabezpieczenie
schodów zewnętrznych od strony
zachodniej odspajających się od
ściany,
- wykonanie wzmocnienia w
postaci ławy z betonu, wykonanie
izolacji, wzmocnienie dodatkowymi kotwami,
- likwidacja wycieku z sufitu na
podbaseniu w pomieszczeniach

konserwatorów i sprzątaczek,
- usunięcie korozji zbiorników
filtrów wykonanych ze stali
nierdzewnej,
- przemurowanie pęknięć ścian
na wszystkich kondygnacjach
o powierzchni 200 m2 wraz z
wykonaniem nowych tynków
i malowaniem o powierzchni
200m2.”
To tylko kilka zadań, (skróconych na potrzeby druku),
jakie należało wykonać przy
remoncie. Cała specyfikacja
liczyła trzy strony prac do
wykonania. Bardziej niepokojąco
wyglądał natomiast Przedmiar
Szczegółowy liczący 51 stron.
Tam na stronie 5 zawarta jest
informacja o „uszczelnieniu
pęknięć niecki basenowej” , lecz
bez wskazania, o które niecki
chodzi. Dokument zaś nazywa
się „Usunięcie wad oraz usterek
krytej pływalni (...)”. Jak na dwa
lata funkcjonowania basenu, to
trochę sporo tych wad i usterek.
Krzysztof Oktawiec

A

Tablica
wołyńska

N

a polanickiej nekropolii dokonano doniosłego aktu odsłonięcia
oraz poświęcenia Pomnika – Symbolu upamiętniającego ofiary
mordów dokonanych na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA. Podczas uroczystości oddano także
hołd bohaterskim żołnierzom 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii
Krajowej. Konstrukcja pomnika obrazuje trzy zaostrzone elementy,
symbolizujące bagnety wrogów – zaborców, Sowietów, Niemców
oraz ukraińskich nacjonalistów. Zwieńczenie pomnika stanowi tablica
z czarnego granitu z wkomponowanym znakiem krzyża i symbolem
Wołyńskiej Dywizji oraz wpisem dedykowanym ofiarom mordów wołyńskich od społeczeństwa Polanicy-Zdroju. Uroczystości poprzedzone zostały Mszą Św. W Sanktuarium Matki Boskiej Nieustającej
Pomocy, odprawionej przez Jego Eminencję Ordynariusza Diecezji
Świdnickiej, księdza biskupa Ignacego Deca, który następnie dokonał
poświęcenia Pomnika-Symbolu. Odsłonięcia dokonali przewodniczący Wrocławskiego Środowiska Żołnierzy Wołyńskiej Dywizji – prof.
Henryk Słowiński oraz burmistrz Polanicy-Zdroju – Jerzy Terlecki.
Uroczystości zaszczycili swoją obecnością liczni mieszkańcy miasta
oraz potomkowie wołyńskich wygnańców-tułaczy spoczywających na
miejscowym cmentarzu.
PK

6
LISTY

LISTY

.

.

LISTY

.

LISTY

List do redakcji - Prezes w ogniu krytyki

Z

anosi się na to, że kolejny
Prezes Kłodzkiej Spółdzielni
Mieszkaniowej
staje się osobą niemile widzianą, żeby nie powiedzieć niepożądaną przez samych spółdzielców. Zarzuty jakie są mu
stawiane, dotyczą spraw mniej
poważnych, takich jak niedotrzymanie słowa i niewykonywanie
wyborczych obietnic (budowa
parkingów) jak i poważniejszych
(zmiany w statucie ograniczające prawa wyborcze członków do
Rady Nadzorczej, pozbywanie
się majątku, mobbing wobec
pracowników). Jednakże „hitem,, pośród obietnic Prezesa
Dziewieckiego było oficjalne obniżenie sobie pensji, co zostało
nagłośnione z każdej możliwej
strony. Nowy Prezes w tym „ubóstwie“ wytrwał całe 2 miesiące,
po którym to czasie odbił sobie
„stratę“ z dużą nawiązką. Podwyższoną pensję pobiera do
dnia dzisiejszego. Ktoś złosliwy
mógłby stwierdzić, że bardziej
niż zarządzaniem majątkiem
wspólnym spółdzielców, obecny
Prezes Jerzy Dziewiecki, zajęty
jest rozgrywkami personalnymi
i budowaniem swojej przyszłej
kariery politycznej za nie swoje

R

E

K

L

A

M

A

pieniądze (zatrudnianie w SM byłych polityków i samorządowców
– . Bogdał i Jagódka). Można pominąć osobiste sympatie i antypatie Prezesa, jeżeli nie wpływają
na stan majątku Spółdzielni. Tak
jednak nie jest. Rosnące koszty
ogrzewania i podgrzania wody są
skutkiem zupełnego zaniechania
jakichkolwiek prób zmiany sytuacji
„grzewczej“ kłodzkiej spółdzielni.
Spółdzielcy nadal pozostają zakładnikami obecnej firmy ciepłowniczej i jej niekorzystnego sposobu
rozliczania dostarczanego ciepła
(bardzo wysokie koszty stałe) co
mocno bulwersuje. Nie ma już
nawet śladu po próbach wykorzystania starej ciepłowni na os.
Kruczkowskiego czy też planów
instalacji modułowych kotłowni
gazowych, na jakie sie niedawno
przymierzano. To samo dotyczy
dostawcy energii elektrycznej. Zapowiadane - jako sukces - podpisanie umowy na dostawę tańszej
energii do częsci wspólnych, pozostaje na razie w strefie planów.
Zamiast tego planuje się wyprzedaż większości gruntów jeszcze
należących do Spółdzielni oraz budowę na jednej z nich garażowca
wraz z marketem. Pomijając sens
ekonomiczny takiej inwestycji, wy-

gląda to na wyprzedaż majątku.
Jednocześnie „oddano“ 950 tys.
zł Urzędowi Miasta i Gminy Polanica Zdrój, mimo wcześniejszych,
korzystnych wyroków sądowych i
sprzeciwu prawników prowadzących sprawę w imieniu spółdzielni.
Ciągle rosnące koszty ogrzewania,
energii elektrycznej, wywozu śmieci wymagają nie tylko indywidualnego, sprawnego rozliczania pojedynczych nieruchomości (a tego
jeszcze nie udało się SM Kłodzko
wykonać w pełni), ale także odpowiednio wysokiego zaangażowania Zarządu i Rady Nadzorczej
w prowadzenie i utrzymanie oraz
kontrolowanie stanu naszego
wspólnego majątku jakim jest SM
Kłodzko. Rozgrywki personalne,
niekorzystne dla nas zmiany statutu, polityczne podchody pod inne
stołki, brak kontroli nad majątkiem
spółdzielców, oraz ostentacyjne
lekceważenie składanych przez
nich wniosków i pism świadczą, że
po raz kolejny mamy w SM Kłodzku sytuację, kiedy to ogon macha
psem lub jak kto woli wynajęty pracownik ma w nosie swojego pracodawcę. Czas z tym skończyć, pora
powiedzieć stanowcze „NIE“ dla
takich rządów i to jak najszybciej.
Ze spółdzielczym pozdrowieniem
Marek Konieczny.

W

Tabliczka kłamie

czerwcu tego roku
pisaliśmy o budynku
przy ulicy Okrzei 22.
Podczas większych opadów
mieszkańcy tej nieruchomości
są zalewani przez wodę spływająca z okolicy. Mimo wielu apeli
do władz Zakładu Administracji
Mieszkaniami Gminnymi ich
sytuacja nie zmieniała się. Rozżaleni lokatorzy zmienili wobec
tego swojego zarządcę na podmiot prywatny. Gdy pisaliśmy w
czerwcu o tym problemie zarządzającym budynkiem nie był już
ZAMG. Choć to na spółkę gminną i na jej nieudolność skarżyli

się mieszkańcy. Władze miasta wytknęły
nam na konferencji
prasowej oraz przez
kilka numerów Kuriera
Kłodzkiego,
że
przypisaliśmy
nieruchomość
do
poprzedniego
zarządcy. Tylko jakoś
burmistrz nie uderzył się w pierś i nie
zastanowił dlaczego wspólnoty
uciekają od ZAMG-u. Ponadto
na tabliczce umieszczonej przy
wejściu na posesje do dnia dzisiej-

Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych
wiary, chcemy złożyć Wam życzenia, z dniem
Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku, da Wam
szczęście i pomyślność, w nadchodzącym Nowy
Roku.
Wszystkim członkom i mieszkańcom zasobów Spółdzielni Mieszkaniowej w Kłodzku w imieniu Zarządu Stowarzyszenia
NASZA SPÓŁDZIELNIA składa Prezes
Marek Konieczny

szego widnieje, jako zarządzający, ZAMG. Może należałoby tabliczkę usunąć i nie wprowadzać
wszystkich w błąd?
OK

7
R

E

K

L

A

M

A

8

10 lat Dawnego Kłodzka

Zeznał nieprawdę ?



P

owiat Kłodzki był jednym ze współorganizatorów obchodów jubileuszu 10-cio lecia serwisu
internetowego „Dawne Kłodzko”, które odbyły
się 23 listopada br. w Centrum Kultury Chrześcijańskiej w Kłodzku. W imprezie prowadzonej przez założyciela „Dawnego Kłodzka” Tomasza Żabskiego i
prezesa TPK Grzegorza Sadowskiego uczestniczyli
przyjaciele, współtwórcy i miłośnicy historii miasta
oraz całej Ziemi Kłodzkiej. Najaktywniejsi użytkownicy serwisu, dzięki którym „Dawne Kłodzko” od
początku funkcjonuje, żyje i wzbogaca się, zostali

W

uhonorowani statuetkami „Przyjaciel Kłodzka”.
Wyróżnienia otrzymali: Oskar Dolot, Stanisław
Stech, Grzegorz Sadowski, Mieczysław Kowalcze, Tomasz Żabski i Wojciech Gątkiewicz.
Był też jubileuszowy tort, okolicznościowe wydawnictwo i pierniczki w kształcie „ kłodzkiego
rybaka” z ul. Grottgera, który powrócił na swoje
miejsce w 2004 roku właśnie dzięki miłośnikom
miasta skupionym wokół „Dawnego Kłodzka”.
Lokalne władze samorządowe podczas uroczystości reprezentował starosta Maciej Awiżeń.
PK

Gotujmy się do świąt!

sobotnie popołudnie,
14 grudnia, w kłodzkiej Galerii w czasie
przedświątecznego kiermaszu
z konkursami dla Kół Gospodyń Wiejskich z całego powiatu, starosta Maciej Awiżeń
we współpracy z Waldemarem Załuskim (executive chef
Grupy Patelnia Plenerowa),
Bogdanem Jezuskiem (Restauracja Chopin - Szczytna),
Arkadiuszem Kruszikiem (Restauracja Dinette - Wrocław) i
Sławomirem Kajdasem (Zarząd Powiatu Kłodzkiego) raczyli gości odwiedzających imprezę „śląskim niebem”, czyli tradycyjnym świątecznym daniem kuchni regionu kłodzkiego. Śląskie niebo (Schlesiche Himmelreich), to danie mięsne przygotowywane z gotowanej lub peklowanej wieprzowiny z sosem z suszonych
owoców.
PK
R

E

K

L

A

M

A

P

rokuratura Rejonowa w Wałbrzychu poprowadzi śledztwo i ustali
czy kolejny z burmistrzów, tym
razem pierwszy zastępca oskarżonego Bogusława Sz. nie złamał prawa
poprzez składanie, jako świadek, fałszywych zeznań przed Sądem. Takie
bowiem zawiadomienie wpłynęło do
Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, a
ta wyznaczyła do zbadania tej sprawy
Prokuraturę Rejonową w Wałbrzychu.
Henryk U. miał się dopuścić składania
fałszywych zeznań podczas rozprawy karnej toczącej się przed Sądem
Rejonowym w Kłodzku, gdzie jako
oskarżony występuje Bogusław Sz.
Przypomnijmy, że na ławie oskarżonych oprócz samego burmistrza Bogusław Sz. zasiada także jego sekretarz
Marcin N. Czy w najbliższym czasie
dołączy do nich Henryk U. okaże się
już niedługo. Za tego typu przestępstwo grozi kara do 3 lat pozbawienia
wolności.
ŚN

Nowa hala – nowe miejsca pracy

W

przyszłym roku w Nowej
Rudzie powstanie hala
przemysłowa pod wynajem dla potencjalnych inwestorów. Decyzję w tej sprawie podjął
w ostatnim czasie Zarząd Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Invest-Park”. Hala
powstanie w Słupcu, przy ul. Spacerowej. Gotowa ma być jesienią
przyszłego roku. Przewidywana
powierzchnia to 2,5 tys. metrów
kw. z możliwością podziału na
moduły po 500 metrów kw. każdy.
- Jesteśmy na etapie wyłaniania
inwestora zastępczego , który
przygotuje projekt i wykona tę
inwestycję - zapowiada Grażyna
Cal, szefowa biura WSSE Invest Park w Kłodzku i dodaje, że
hala powstaje z myślą o małych i
średnich przedsiębiorcach. - Jest
duże zainteresowanie działalnością w tego typu obiektach, więc z
wykorzystaniem hali nie powinno
być problemu – podkreśla. Z budowy obiektu cieszą się władze
Nowej Rudy, które przez wiele
miesięcy starały się pozyskać no-

R

E

K

L

A

M

A

wych inwestorów. - Budowa tego
typu obiektu znacznie zwiększa
nasze możliwości w poszukiwaniu
najemcy, którego obecność wiąże się z nowymi miejscami pracy.
Doświadczenia z obiektami pod
wynajem w Parku Przemysłowym

ren kompletnie „uzbrojony” w dostęp do infrastruktury drogowej i
technicznej, energię elektryczną,
wodę i gaz to za mało. Inwestorzy poszukują obiektów pod wynajem bardziej niż terenów nie
zabudowanych – podkreśla. Do

pokazują że są na to duże szanse
– mówi Tomasz Kiliński, burmistrz
Nowej Rudy i dodaje, że w kwestii
zagospodarowania nowej hali też
jest optymistą. - Dotychczasowe
próby lokalizacji firm na dwóch
działkach przy ul. Spacerowej i
Kłodzkiej uświadomiły nam, że te-

tej pory obiekty pod wynajem w
Noworudzkim Parku Przemysłowym w całości są eksploatowane
przez firmy takie jak ZPAS, Akok
i Plastitec.
FOT. UM NOWA RUDA
WEN

9

Kumulacja w Młynie
R

Oświadczenie
ZPH HERT Piotr Nowicki w sprawie publikacji na portalu doba.pl o tytule „To próba
łudzenia od gminy nienależnych pieniędzy…”

ealizowany jest czarny
scenariusz dla Kłodzka i
jego budżetu. Właściciel
Młyna zażądał od miasta odszkodowania. Chodzi o niebagatelną
kwotę 13 milionów złotych. Poniżej publikujemy stanowiska obu
stron. Po złożeniu żądania odszkodowania miasto zareagowało
nerwowo próbując obarczyć winą
Młyn. Władze Młyna odpowiedziały długim pismem, żądają nie tylko
odszkodowania, ale także przeprosin. Na razie sprawa nabiera
rumieńców.
Poniższe stanowiska publikujemy
na podstawie materiałów zamieszczonych na portalu doba.pl.
STANOWISKO GMINY MIEJSKIEJ KŁODZKO
Z zaskoczeniem przyjęliśmy fakt upomnienia się firmy ZPH „HERT” o zapłatę odszkodowania w wysokości
ponad 13 mln złotych.Obustronne rozmowy, które prowadziłem do tej pory z Panem Piotrem Nowickim, potwierdzone wspólnym stanowiskiem wyrażonym na piśmie, doprowadziły do rzeczywistej wyceny nieruchomości firmy ZPH „HERT” w Kłodzku na kwotę 3 mln 909 tys. złotych. Wycena ta została dokonana przez wspólnie
wyłonionego, niezależnego rzeczoznawcę majątkowego Panią Elżbietę Wolską (uprawnienia nr 3659). Nieruchomość tę wyceniono metodą dochodową, a więc taką, która brała pod uwagę bieżące przychody z działalności i koszty tej działalności. Zdumiewa więc fakt zawyżenia żądań i wygórowanych roszczeń ze strony
firmy ZPH „HERT” powiększonych o około 10 mln złotych, na które Gmina nie mogła mieć żadnego wpływu.
Właściciel nieruchomości ma świadomość, że ze względu na zapisy w MPZP od 2002 roku nie miał możliwości dokonywania inwestycji wykraczających poza ten plan, zaś istniejące budynki powinny się zamortyzować.
Gmina Miejska Kłodzko uważa, że jest to naruszenie wszelkich obowiązujących zasad, a także, że istnieje uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa, polegające na próbie wyłudzenia od Gminy nienależnych pieniędzy.
Ponieważ Ponieważ Gmina Miejska chciała pomóc firmie ZPH „HERT” i zamienić nieruchomości według
wartości wycenionego majątku, w chwili obecnej kategorycznie wycofuje się z tej transakcji ze względu na
sztuczne zawyżone żądania firmy.
O zaistniałych faktach poinformuję odpowiedzialne organa, przedstawiając zgromadzone dokumenty.
Burmistrz Miasta Kłodzka

Kłodzki młyn można znaleźć na malowidłach z XVI w. Jedno znajduje się
na ścianie w sali rajców kłodzkiego ratusza. Młyn przetrwał setki lat, pierwszą i drugą wojnę światową, Hitlera i Stalina. Od 2011 r. niestety nie działa.
R

E

K

L

A

M

wy-

Wobec próśb dziennikarzy o ustosunkowanie się do wypowiedzi i oświadczenia Burmistrza Miasta Kłodzka
w sprawie odszkodowania za likwidację Młyna Kłodzko, jaka ukazała się m.in. na portalu internetowym doba.
pl, pragnę przede wszystkim wyrazić zadowolenie, że Pan Burmistrz po raz pierwszy od czasu referendum
w sprawie jego odwołania z funkcji, zajął się sprawą likwidacji Młyna Kłodzko. Nie jest bowiem prawdą, że
Gmina Miejska „chciała pomóc” i z tej przyczyny prowadziła z ZPH Hert negocjacje. Rozmowy inicjowane
były cały czas przez nas, a konsensus nie został osiągnięty, gdyż zostały one przerwane pismem Gminy
Kłodzko. Prawdą jest, że zaproponowaliśmy powołanie biegłych rzeczoznawców z zadaniem oszacowania
wartości nieruchomości, natomiast Pan Burmistrz nie wspomina, że były trzy operaty, w których jeden znacznie odbiegał od dwóch pozostałych. Chcąc wyjaśnić tak duże rozbieżności profesjonalistów, przy akceptacji
partnera rozmów – Gminy Kłodzko, chcieliśmy uzyskać od biegłych odpowiedzi na nasze pytania. Burmistrz
Kłodzka pismem z dn. 02.07.2013 r. stwierdził, że on wątpliwości nie ma, a ZPH HERT może swoje wątpliwości rozwiać, zlecając uzupełnienia opinii na własny koszt. Od tego czasu nie otrzymaliśmy żadnego pisma,
kontaktu czy propozycji ze strony Gminy Kłodzko. Nota bene biegła, pani Elżbieta Wolska uznała w części
nasze zastrzeżenia, korygując swoją opinię. Odnośnie wysokości żądanego odszkodowania Pan Burmistrz
w swojej wypowiedzi i oświadczeniu nie podaje także, że żądana kwota odszkodowania opiera się na jednej
z opinii rzeczoznawców – to prawda, że tej najwyższej. Trudno jednak, aby przed sądem ZPH Hert dochodził
kwoty z wyceny najniższej, nomen omen oszacowanej na zlecenie Gminy Kłodzko. Co więcej, wezwanie do
zapłaty nie ogranicza się wyłącznie do wartości rynkowej naszych nieruchomości. Pan Burmistrz zapewne
zapomniał, że w wezwaniu do zapłaty zawarte jest także żądanie pokrycia szkody z tytułu wypłaconych przez
ZPH Hert wynagrodzeń i odpraw dla pracowników wypłaconych w okresie od lipca do grudnia 2011 r., przy
jednoczesnym zamknięciu zakładu i niemożności osiągania dochodu z prowadzonej działalności. Pan Bogusław Szpytma nie wskazał również, że w wezwaniu do zapłaty jest wyodrębniona pozycja odszkodowania za
utracone korzyści związane z zamknięciem młyna w czerwcu 2011 r., za okres do września 2013 roku. Zakład
w Kłodzku przynosił przedsiębiorstwu znaczne dochody, a także dawał pracę mieszkańcom Gminy oraz odbierał zboże od okolicznych rolników. Z tej mąki „żyły” wszystkie piekarnie HERT. Dochodzenie utraconych
korzyści jest przewidzianym prawem uprawnieniem, będącym w interesie firmy. Pan Burmistrz nie wspomina
również, że wezwanie do zapłaty konkretyzuje kwotę amortyzacji majątku, który od 2011 r. stoi nieużywany,
a to z przyczyn leżących po stronie Gminy Kłodzko. Wreszcie, oświadczenie Burmistrza nie zawiera także
informacji, że ZPH Hert domaga się tytułem odszkodowania zwrotu uiszczanych na rzecz tej samej Gminy
opłat i podatków (które regularnie i corocznie płaci, mimo niemożności realizowania swoich uprawnień właścicielskich) oraz obliczonych pieczołowicie kosztów zabezpieczenia i ochrony obiektu, który stoi nieużywany.
Warto wskazać, że wydatki roczne z tytułu użytkowania wieczystego, podatku gruntowego i ochrony terenu
oraz obiektu wynoszą 112.782,37 PLN i są ponoszone przez ZPH Hert mimo, że nie prowadzi na Wyspie
żadnej działalności. Reasumując, wypowiedzi i oświadczenie na portalu doba.pl co najmniej są niepełne, zaś
żądania ZPH Hert są dokładnie wyliczone, mają oparcie w przepisach prawnych i byłoby działaniem na szkodę przedsiębiorstwa pozostawienie tej sprawy nie zakończonej, jak zapewne życzyłby sobie Pan Burmistrz.
Za poważny zarzut i groźbę ze strony Pana Bogusława Szpytmy traktujemy natomiast stwierdzenie
o „podejrzeniu naruszenia prawa, polegającym na próbie wyłudzenia od Gminy nienależnych pieniędzy”. Autor oświadczenia zdaje się zapominać, że w państwie prawa każdy obywatel, przedsiębiorca, osoba fizyczna i prawna ma prawo do sądu i ZPH Hert z tego prawa korzysta, bez względu na polityczne uwarunkowania Gminy Kłodzko czy działania urzędników. Szczególnie należy podkreślić, że
w wypowiedzi Pana Bogusława Szpytmy na portalu doba.pl prawdziwie niewątpliwe jest to, że od dawna
jego zamiarem jest lokowanie na miejscu Młyna działalności turystycznej. Jest to powszechnie wiadome.
Dochodzenie do tego celu przez działania na szkodę przedsiębiorstwa, zakładu pracy zatrudniającego
mieszkańców Kłodzka trudno uznać za zgodne z prawem i moralnością, a z pewnością nie stanowią wsparcia lokalnej przedsiębiorczości i tworzenia (zachowania) miejsc pracy. To tutaj naszym zdaniem można się
doszukać nadużycia uprawnień funkcjonariusza samorządowego. Wobec treści wypowiedzi Pana Burmistrza, jak i jego oświadczenia, domagamy się, aby sprostował i uzupełnił swoją wypowiedź o znane mu i
przedstawione powyżej fakty oraz przeprosił za nieprawdziwe stwierdzenie o próbie wyłudzenia od Gminy
nienależnych pieniędzy. W przypadku zaniechania takiego oświadczenia przysługują nam uprawnienia wynikające z art. 31a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku prawo prasowe oraz przepisów prawa cywilnego
i karnego. Pomimo odstąpienia przez Gminę Kłodzko od negocjacji, co łączymy z zakończeniem sprawy
referendum o odwołanie Burmistrza, przeciwnie jak pan Bogusław Szpytma, cały czas - od 2011 r. do chwili
obecnej - podtrzymujemy wolę ugodowego zakończenia sporu uważając, że można to uczynić łącząc interesy mieszkańców miasta Kłodzka i nie wyrządzając szkody ponad miarę przedsiębiorstwu ZPH HERT.
Dyrektor ZPH Hert R. Zarzycki

A

Wiesz o czymś o czym powinni
wiedzieć wszyscy ?
Zadzwoń 783-649-000


Related documents


khk 8 2014
kurier hrabstwa k odzkiego nr 4 2013
nasz przeworsk 10 11 2014
kurier0213
khk 6 2014
531


Related keywords