PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



18 rybnicka42014 .pdf


Original filename: 18_rybnicka42014.pdf

This PDF 1.5 document has been generated by pdfsam-console (Ver. 2.4.1e) / iText 2.1.7 by 1T3XT, and has been sent on pdf-archive.com on 29/04/2014 at 18:53, from IP address 89.200.x.x. The current document download page has been viewed 630 times.
File size: 65 KB (1 page).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


Bezrobotnym się nie opłaca
Urząd pracy w polskich realiach to wciąż instytucja stosunkowo młoda. Jak wyglądały początki Pani pracy w tzw. służbach zatrudnienia?
Były trudne. Wydział zatrudnienia urzędu miasta mieścił się w piwnicach dzisiejszego starostwa.
Przed rokiem 1989 obowiązywała jeszcze ustawa
o uchylających się od pracy. Mieliśmy gonić do pracy tych, którzy pracować nie chcieli. O bezrobociu i
bezrobotnych nie było wtedy jeszcze mowy, bo rąk
do pracy brakowało. Pamiętam, że kadrowcy z rybnickich kopalń i huty Silesia siedzieli w naszym wydziale właściwie na okrągło i wyrywali sobie z rąk
papiery pracowników. Z początkiem roku 1990 weszła w życie ustawa o bezrobociu i nagle wszystkie
osoby bez pracy miały prawo do zasiłku. Płaciliśmy
wszystkim równo po 120 zł. Pierwsi jako bezrobotni zarejestrowali się ci, uchylający się od pracy. Byli
pierwszymi bezrobotnymi i pierwsi otrzymali prawo do zasiłku. Pierwsza lista osób z prawem do zasiłku liczyła ponad 40 nazwisk, ale potem ludzie zapisywali się wręcz lawinowo, bo wszystkim niepracującym należał się zasiłek, również gospodyniom
domowym. W latach 1990-1991 pracowaliśmy tylko w kilkuosobowym składzie i ograniczaliśmy się
do wypłacania zasiłków. Komputerów jeszcze nie
było, więc przez pół miesiąca wypłacaliśmy zasiłki,
a przez drugie pół naliczaliśmy nowe. W 1991 roku
staliśmy się rejonowym biurem pracy, obejmującym
swym zasięgiem Rybnik, Żory i gminy dzisiejszego
powiatu rybnickiego.

w jakimś zakładzie i pracowali w nim do samej emerytury. W Silesii, po ukończeniu szkoły przyzakładowej ludzie mieli pracować przy produkcji lodówek albo przy produkcji garnków do swojej ostatniej dniówki. I nagle ten świat się im zawalił. Im nawet nie przychodziło do głowy, że mogliby pracować gdzie indziej.
Wielu pracowników, zwłaszcza Silesii nie potrafiło sobie z tą nową sytuacją poradzić. Byli zarejestrowani jako bezrobotni przez wiele lat, przez lata
pobierali zasiłek i na tym się właściwie kończyło. Na
szczęście wielu z nich w Silesii pracowało w warunkach szkodliwych dla zdrowia i dzięki temu mogli
potem przejść na wcześniejszą emeryturę, bądź skorzystać ze świadczeń przedemerytalnych. Mieliśmy
wtedy zarejestrowanych blisko 11 tys. bezrobotnych.
Obsługiwaliśmy ich w trudnych warunkach, zresztą praca w urzędzie pracy nigdy nie była lekka. Pracownicy są tu, jak na linii frontu. Przychodzą chcący pracować oraz ci, którzy pracować nie chcą i jeśli ich sprawa zostanie załatwiona nie tak jak oni
by chcieli, to urząd jest zły i w ogóle niepotrzebny.

Wacław Troszka

Teresa Bierza, która szefowała Powiatowemu Urzędowi Pracy w Rybniku od
chwili jego powstania, pożegnała się ze swoimi współpracownikami i przeszła na
emeryturę. Kilka dni wcześniej rozmawialiśmy z nią m.in. o tym, jak w tym czasie
zmienili się bezrobotni i sposób funkcjonowania samego urzędu pracy.

Zdaniem Teresy Bierzy w systemie pomocy bezrobotnym
wiele można poprawić z pożytkiem dla osób bez pracy,
faktycznie chcących pracować

praca u podstaw, z uczniami szkół podstawowych,
by już ich ukierunkować na wybór właściwej ścieżki kariery zawodowej.

Po tylu latach szefowania urzędowi pracy,
jak Pani ocenia system pomocy bezrobotnym?
Jest postawiony na głowie. Ze stratą dla wszystkich pomoc społeczna jest pomieszana ze sprawami bezrobocia i zatrudnienia. Większość osób rejestruje się u nas ze względu na ubezpieczenie zdrowotne, bądź świadczenia z opieki społecznej. Mielibyśmy jasną sytuację, gdyby do urzędu pracy przychodzili wyłącznie bezrobotni, którzy chcą pracoCzy przez te wszystkie lata owi bezrobotni wać. W tłumie giną gdzieś pewnie ci naprawdę potrzebujący pomocy w znalezieniu pracy. Jeśli nasi
się jakoś zmienili?
Zmienili się, ale nie aż tak, jakbym sobie tego pracownicy przyjmują codziennie po 70, 80 osób,
życzyła. Gdy zaczynałam pracę myślałam, że na- to jak mają zgadnąć, kto chce pracować, a kto nie?
stępne pokolenie będzie już wiedzieć, że praca nie Od lat pisaliśmy w tej sprawie do kolejnych minijest dana raz na zawsze, i że przez całe życie trzeba strów i posłów, ale odchodzę na emeryturę i zmiasię uczyć. Nie miałam racji. Wciąż zbyt długo trwa ny się nie doczekałam.
Bezrobotni często nam mówią – on nie pójdzie
okres, w którym kwalifikacje młodych ludzi w wiePóźniej przyszedł czas, gdy zaczęły upadać lu przypadkach nie mają nic wspólnego z potrze- do pracy, bo jemu się nie opłaca bo wtedy straci prapaństwowe molochy…?
bami pracodawców. Gdy był modny kierunek stu- wo do tego zasiłku, tego i tego. Matki z dziećmi płaSpotkania z pracownikami upadających Zakła- diów marketing i zarządzanie, mieliśmy zarejestro- czą, że nie mogą i nie chcą iść do pracy, ale muszą
dów Mięsnych i huty Silesia były horrorem. Stara- wanych po 300 bezrobotnych absolwentów marke- się zarejestrować, bo gdzie pójdą z tym dzieckiem
liśmy się tłumaczyć im, z jakich form pomocy mogą tingu. Podobnie było później z „bankowością i fi- do lekarza albo, że inaczej nie dostanie pomocy z
skorzystać, ale ich nastawienie było takie, jakby to nansami”; obecnie trwa epoka bezrobotnych peda- MOPS-u. Wiem, że zaradny bezrobotny może być
przez nas tracili pracę. Od pokoleń panował inny gogów. Statystyki, jeśli chodzi o wzrost liczby osób w lepszej sytuacji finansowej niż ktoś kto pracuje
porządek – ludzie kończyli szkołę, szli do pracy z wyższym wykształceniem mamy imponujące, py- za najniższą krajową pensję, a taką otrzymują zwytanie tylko co z tego wynika. Młodzi ludzie studiu- kle osoby bez żadnych kwalifikacji. Pomoc społeczją, a potem przychodzą do nas przekonani, że sko- na powinna przede wszystkim pomagać tym, którzy
ro mają wyższe wykształcenie, to musimy im zna- robią co mogą, pracują, a i tak nie starcza im np. na
utrzymanie czwórki dzieci.
leźć dobrą pracę.

Dzień otwarty

dla niepełnosprawnych
Powiatowy Zespół do Spraw Orzekania
o Niepełnosprawności w Rybniku, mający swą siedzibę przy ul. Raciborskiej 20
(obok Plazy), zaprasza w czwartek 22
maja na dzień otwarty (od godz. 10
do 13). Osoby niepełnosprawne oraz
ich opiekunowie będą mogli skorzystać
z porad szerokiego grona ekspertów oraz
uzyskać informacje o dostępnych dla
nich świadczeniach, ale też o prowadzonych z myślą o nich projektach i akcjach.

18

Była pani pierwszą osobą w mieście, która
głośno mówiła o tym, że trzeba młodzież uczyć
czym ma się kierować wybierając kolejną szkołę i przyszły zawód…?
Własne zainteresowania są ważne, aspiracje rodziców już niekoniecznie. Przede wszystkim trzeba patrzeć na to, z czego w przyszłości będę w stanie się utrzymać. Ukończenie studiów nie gwarantuje dziś powodzenia w życiu; lepiej być dobrym fachowcem np. mechanikiem samochodowym. Dlatego właśnie powołaliśmy do życia Rybnicką Platformę Poradnictwa Zawodowego. Jej celem jest

Zdradzi nam Pani swoje plany na emeryturę?
Mówią mi, że teraz będę się nudzić, ale to byłoby straszne, gdyby sensem życia miała być tylko
praca… Przez pierwszy miesiąc chciałabym tylko
bezstresowo sobie pożyć. Z mężem mamy zaplanowanych kilka wycieczek, a mam przecież jeszcze
czworo wnucząt i kilka półek książek zostawionych
do przeczytania na emeryturze. Lubię też pracę
w moim ogródku; kto wie, może kiedyś wystartuję
w konkursie „O ładniejszy Rybnik”…?
Rozmawiał Wacław Troszka

Nr 4/514; kwiecień 2014


Document preview 18_rybnicka42014.pdf - page 1/1

Related documents


18 rybnicka42014
zaproszenie na fina uskrzydlamy 2016
zycie i smierc calosc ii wyd
piek o na ziemi pawe kaleta
dlaczego warto zostac elektrykiem
praca na proseminarium 1cz


Related keywords