PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Send a file File manager PDF Toolbox Search Help Contact



Nasz Przeworsk 10.11.2014 .pdf



Original filename: Nasz Przeworsk_10.11.2014.pdf
Title: nasz przeworsk2
Author: admin

This PDF 1.3 document has been generated by CorelDRAW / Corel PDF Engine Version 3.0.0.739, and has been sent on pdf-archive.com on 11/11/2014 at 18:09, from IP address 193.109.x.x. The current document download page has been viewed 445 times.
File size: 7.4 MB (3 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


DZIAŁAJMY PRZEWORSK
LOKALNIE – WSPÓLNA SPRAWA
Krystyna Piela-Neuberg

Przeworsk to ludzie – mieszkańcy sprawy swojej społeczności. Bo przemiasta. Najwyższy czas zacząć prze- worszczanie zostali pozbawieni poczuciąg dalszy za strony 1
worszczan traktować poważnie.
cia wspólnoty. Sądzę, że między innymi
Zawiązała się grupa nieformalna, w skład której weszły Raz na cztery lata - przez kilka tygodni z powodu rządzenia (czy raczej „piastoosoby mające doświadczenie w pracy w organizacjach kampanii wyborczej - mieszkańcy są wania stanowiska”) przez kilkanaście lat
pozarządowych i pisaniu wniosków o dotacje. Po prostu przekonywani, że są ważni. Że nie są przez osoby z Przeworskiem nie zwiąuznano, że nie można zmarnować takiego zapału szarą masą o której losach decydują zane.
mieszkańców, trzeba im pomóc, bo na nikogo innego mądrzejsi od nich wybrańcy, ale oby- To się musi zmienić! Powtarzany przed
liczyć nie mogą. Grupa BoHaBe napisała wniosek do prowatelami, którzy o swoim mieście i po- wyborami slogan o „wspólnym rządzejektu Akademia Aktywnych Obywateli – Podkarpackie
wiecie współdecydują. Natychmiast po niu” musi nabrać konkretnego znaczeInicjatywy Lokalne i projekt „Osiedle przyjazne jest dla
wrzuceniu do urn kart wyborczych nia. Jak to zrobić?
nas bardzo ważne” dotację otrzymał.
wszystko wraca do normy. Od czasu do Po pierwsze stale, rzetelnie informować
I tutaj mała dygresja. Dziwi fakt, że Lokalna Grupa
o bieżących pracach rady miasta i burDziałania „Dorzecze Mleczki” nie angażuje się czasu dotrze do nas jakiś strzęp inw tego typu projekty. Nasz wniosek wysłaliśmy do formacji o tym co nasi wybrańcy robią, mistrza, o sprawach doniosłych i drobDębicy. Szkoda także, że w Urzędzie Miasta nie ma czasem możemy ich spotkać podczas nych. W XXI wieku mamy wiele
nikogo, kto by pomagał mieszkańcom w pisaniu państwowych uroczystości lub wizyty narzędzi przekazywania informacji
wniosków, władze wydają się nie być tym zainte- w urzędzie. Gdzie jesteśmy tylko zwy- i każdy, kto choć trochę jest miastem
zainteresowany powinien bez wysiłku
kłymi petentami.
resowane.
Co
prawda
co
jakiś
czas,
ze
zwiększoną
dowiedzieć
się wszystkiego o tym co
Uważamy, że na miasto należy patrzeć całościowo,
chcemy promować ideę dobra wspólnego, dlatego dla częstotliwością w ostatnich miesiącach i dlaczego się w Przeworsku robi. I ten
członków grupy nie było ważne, że mieszkają daleko od przed kolejnymi wyborami, wpadnie przekaz musi działać w dwie strony, tak
ulicy Wiejskiej. Po prostu - można było zrobić coś w nasze ręce urzędowy biuletyn, gdzie więc - i to po drugie - burmistrz musi
dobrego, więc to zrobiono. Mamy nadzieję, że przyszli przeczytamy o tym co się ostatnio mieszkańców słuchać. Musi sam zadbać
włodarze miasta dostrzegą potrzeby małych osiedli, w Przeworsku wydarzyło, ale zwłaszcza o stworzenie takich kanałów informacji,
zechcą je wspierać, a sami mieszkańcy włączą się w o kolejnych uroczystościach z udziałem by rzeczywiście mógł na bieżąco pozinicjatywy lokalne, oferując choćby prace w ramach, władz miasta. Istnieją też - bo muszą - nawać problemy, potrzeby i opinie (takrady osiedli, tyle że w większości kad- że negatywne) przeworszczan. Po trzetrącących dzisiaj myszką, czynów społecznych.
łubowe, bo na zebrania przychodzi cie trzeba zwiększyć realne możliwości
zwykle po kilka osób. No, chyba że na wpływu mieszkańców na bieżące deosiedlu pojawia się nagle poważny cyzje. A więc poważniej potraktować
problem, np. jakaś katastrofa ekologicz- rady osiedli, obywatelskie inicjatywy
na lub żywiołowa. Ale nawet kiedy raz lokalne, ale i obywatelski budżet. Warto
na kilka lat nowe rady trzeba wybrać, też poważnie pomyśleć o powołaniu
trzeba do nich organizować łapankę jakiegoś forum młodych przeworszczan,
zamiast wyborów, bo chętnych do które byłoby prawdziwym, poważnie
działania mało.
traktowanym i słuchanym partnerem dla
Dobry wizerunek miasta jest nie do przecenienia dla
Dlaczego? Bo mieszkańcy Przeworska władz miasta. Bo to o przyszłość młojego przyszłości. Przeworsk od co najmniej kilkunastu
czują, że decyzje dotyczące naszego dych ludzi w naszym mieście chodzi.
lat nie ma tu dobrej passy.
miasta zapadają ponad ich głowami, że
Media – te lokalne i ogólnopolskie – rzadko piszą, że
wp
nie mają rzeczywistego wpływu na
Przeworsk to takie fajne miasto, świetnie położone, z mądrymi i sympatycznymi mieszkańcami. A przecież tak jest!
przypadkiem - przy zachowaniu wszelkich proporcji - jest Rzeszów.
Nie piszą, że to miasto, w którym coś atrakcyjnego się dzieje, miejsce, Jeszcze niedawno szary, prowincjonalny, zapyziały, bez duszy. Teraz
gdzie warto zainwestować lub choćby tylko przyjechać, gdzie dobrze zadbany, kolorowy, atrakcyjny dla inwestorów, z żywą kulturą,
się żyje. Częściej czytamy, że w Przeworsku ktoś protestuje, bo znowu sportem (wyczynowym na najwyższym poziomie ale i masowym - trzy
coś zlikwidowano (zakłady pracy), bo czegoś nie zrobiono świetne imprezy biegowe w roku). Gwałtownie się rozwija i pnie
(obwodnica, zamiast której zbudowano nowy most, kierując na wiele w rankingach miast.
lat ruch przez centrum miasta), bo zeszpecono miasto, przerabiając Musimy zadbać, by Przeworsk stał się miastem przyjaznym. Także dla
pomnik (lub, jak chcą niektórzy: fałszując historię). Albo że pijany jego mieszkańców. Promocja miasta to nie tylko przekaz skierowany
starosta (to nic, że z Przeworska), pijany bur-mistrz zabrany z ulicy do na zewnątrz. Ważna jest także tzw. promocja wewnętrzna - działania,
izby wytrzeźwień, albo inny pijany „dygnitarz”, który zamiast zapłacić które sprawią, żeby niezależnie od czynników ekono-micznych
w lokalu odgraża się jego właścicielom, albo, że wykryto mieszkańcom Przeworska chciało się tu żyć. Podobno w ostatnich
nieprawidłowości, czy kogoś aresztowano. Lub też, że znowu nasi latach wyjechało stąd 1,2 tys. osób. I to, prawdopodobnie, osób
samorządowcy się kłócą zamiast współpracować, a niektórzy najlepiej wykształconych, najbardziej energicznych i przedsięośmieszają się (i przy okazji Przeworsk) przed kamerą. Głupio jakoś…
biorczych. Wielu z nas w spotkaniach z ludźmi z Polski z zażenoA przecież mamy się czym pochwalić. Nie tylko „kulturą przeworską”, waniem mówi: jestem z Przeworska - bo w najlepszym przypadku
unikalnymi zabytkami i świetlaną przeszłością. Także niezbyt odległą, usłyszy pytanie: a gdzie to jest?
kiedy, nie bez powodu, Przeworsk został uznawany za Mistrza, Trzeba robić wszystko, by to „jestem z Przeworska” brzmiało dumnie.
a później Arcymistrza Gospodarności.
By ludzie z zewnątrz (także inwestorzy) przychylnym okiem patrzyli
Współcześnie mamy choćby fantastyczny, robiony na najwyższym na Nasze Miasto. Stwórzmy wspólnotę dumnych przeworszczan. A na
poziomie od 12 lat festiwal bluesowy, na którym występują muzycy początek wybierzmy ludzi, którzy dają gwarancję, że znowu nie
z najwyższej półki. I na który przyjeżdżają posłuchać bluesa ludzie będziemy się wstydzić. Wybierzmy spośród siebie, nie najemników,
z całej Polski. Mimo to wielu mieszkańców Przeworska, ale i, niestety, którzy swoją przyszłość wiążą z innym miejscem na ziemi.
wp
większość obecnych członków Rady Miasta (w barbarzyński sposób
obcinających budżet na promocję), nie potrafi docenić znaczenia takiej
perły dla dobrego wizerunku, a więc i dla przyszłości Przeworska.
Każdy, kto rozgląda się wokół, widzi, że nawet nijakie wcześniej
sprawniej - gospodarniej - uczciwiej
miasta (ale też miasteczka i gminy) jawią się teraz jako atrakcyjne dla
mieszkańców i dla ludzi z zewnątrz. Dla mnie szczególnym takim

PROMUJMY
PRZEWORSK

- ALE POZYTYWNIE

6

DZIAŁAJMY Rozmowa z Kazimierzem Borczem
LOKALNIE MOJĄ PARTIĄ SĄ
Krystyna Piela-Neuberg
W Przeworsku mieszkańcy pragną
upiększać swoje osiedla, poprawiać
warunki życia, wiedzą, co chcą
zmienić, Nie wiedzą jednak, że
można pisać wnioski do samorządu,
a także zwracać się o dotacje
zewnętrzne. Nie wiedzą o tym także
władze miasta.
Inicjatywa lokalna to nowa forma realizacji zadań
publicznych przez administrację samorządową we
współpracy z mieszkańcami wprowadzona w 2010
roku do Ustawy o działalności pożytku publicznego
i o wolontariacie. Obywatele, którzy uznają, że na
terenie zamieszkiwanej przez nich jednostki samorządu konieczna jest jakaś inwestycja lub działania,
występują z wnioskiem w tej sprawie do wójta lub
burmistrza. Starają się też o środki zewnętrzne.
Z wnioskiem takim mieszkańcy mogą wystąpić jako
grupa nieformalna lub za pośrednictwem lokalnej
organizacji pozarządowej. Ustawa bardzo szeroko
określa zakres zadań, które można realizować poprzez inicjatywę lokalną. Warunkiem zdobycia
środków finansowych jest współudział mieszkańców w działaniu, który może mieć różne formy:
świadczenia pracy, pieniężne, rzeczowe.
W Przeworsku mieszkańcy pragną upiększać swoje
osiedla, poprawiać warunki życia, wiedzą, co chcą
zmienić, Nie wiedzą jednak, że można pisać wnioski do samorządu terytorialnego, a także zwracać się
o dotacje zewnętrzne. Nie wiedzą o tym także władze miasta, które wszystkie konkursy kierują do stowarzyszeń i to najchętniej tych, które zajmują się
sportem. Oczywiście, organizacje pozarządowe
trzeba wspierać. Dajmy też jednak szansę samym
mieszkańcom.
Po raz pierwszy od lat w mieście usłyszeliśmy o czynie społecznym. A wydawałoby się, że to relikt
przeszłości. Otóż nie. Mieszkańcy ulicy Wiejskiej
postanowili inicjatywę wziąć w swoje ręce. Przed
laty aktywnie uczestniczyli w budowie domu kultury na swoim osiedlu. Teraz obiekt niszczeje, częściowo tylko wyremontowany. Postanowiono więc
przede wszystkim zadbać o ogrodzenie. Na ten cel
uzyskano środki z miasta, ale nie wystarczyły one
na całość. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Trzeba teren zabezpieczyć, zrobić odpowiednie wejście i bramę. Pomyślano też o najmłodszych, którym przydałby się plac zabaw, bo na place miejskie droga daleka. A skąd pieniądze? Dla chcącego nic trudnego.
ciąg dalszy na stronie 6

PRZEWORSZCZANIE
Kim pan jest,
panie Borcz?
No i po co to Panu? Szanowany adwokat z dobrze prosperującą kancelarią nagle postanawia zaproponować swoją kandydaturę na
burmistrza Przeworska. A mówi się,
że wszyscy kandydują dla kasy.
Kazimierz Borcz: Szczerze mówiąc
decyzja nie była łatwa. Uznałem jednak, choć brzmi to może dramatycznie, że trzeba ratować Przeworsk. Stolice okolicznych gmin
zaczęły nas wyprzedzać, choćby
w wyglądzie ulic, utrzymaniu porządku, dbałości o infrastrukturę i zieleń,
możliwości zatrudnienia. Od lat widziałem jak się marnuje i degraduje
dorobek miasta. Na co dzień spotykałem się z przejawami niech-lujstwa, bylejakości, zatracenia po-czucia piękna
a także z brakiem szerszej perspektywy i, przede wszystkim, całościowego
spojrze-nia na miasto. Uznałem, że natychmiast trzeba się zabrać za trudne tematy,
bo za chwilę będzie za późno, choćby w zakresie zewnętrznego finansowania czyli
przeznaczenia środków unijnych z perspektywy finansowej do 2020 r.
Skoro jest Pan adwokatem, więc może przepytamy jak w sądzie. Wiek?
58 lat (choć niektórzy usilnie chcą mnie znacznie postarzyć).
Miejsce urodzenia?
Przeworsk. Najpierw mieszkałem dwa lata przy ul. Kilińskiego, dzieciństwo
i młodość spędziłem przy Bernardyńskiej, następnie, już z żoną i dziećmi,
w bloku przy Sienkiewicza. Od 1998 r. mieszkam przy ul. Kościuszki.
Stan cywilny?
Żonaty, moja żona jest lekarzem, pracuje w Zarzeczu, syn skończył UJ i od roku jest
adwokatem w Krakowie. A córka, również od roku, jest konserwatorem zabytków
po ASP w Krakowie.
Wykształcenie?
Prawnicze, studia w latach 1975-79, następnie aplikacja, praca w zawodzie
w latach 80, przerwa na dwie kadencje Burmistrza Przeworska w latach 1990-98,
po czym otworzyłem kancelarię adwokacką, którą prowadzę do dzisiaj. Oczywiście jeżeli zostanę wybrany zawieszę działalność.
ciąg dalszy na stronie 3

TYLKO BEZ
POLITYKI PROSZĘ MOJĄ PARTIĄ SĄ

Rozmowa z Kazimierzem Borczem

Witold Piecuch
To dobrze, że w wyborach do władz
miasta dominują komitety niepartyjne.
Ani jakiś prezes, posłowie czy struktury
partii, ani tzw. linia partyjna, ale
potrzeby lokalnej społeczności powinny
decydować o spr-awach miasta.
Tendencja stopniowego odpartyjniania
gmin, ale też powiatów (bo w sejmikach
wojewódzkich pewnie to na razie niemożliwe), jest w całym kraju widoczna od
samego powstania samorządów. I to mimo
tego, że partie mają kasę i całą organizacyjną machinę, które przygotowanie do
wyborów mogłyby znacznie ułatwić. Rzecz
w tym, że skorzystanie z nich wiąże się
z podjęciem zobowiązań (także personalnych) wobec partii. A to dla gminy czy
miasta niezwykle szkodliwe.
Choć z oporami, proces ten następuje także
w Przeworsku. W wyborach miejskich
mamy obecnie tylko dwa komitety z partyjnymi szyldami. Sądzę, że ludzie, którzy
kandydują licząc, że owe szyldy znacząco
pomogą im wygrać, srogo się rozczarują.
Nie doceniają bowiem coraz większej
dojrzałości przeworszczan, którzy przez te
wszystkie lata istnienia samorządów
nauczyli się, że partyjniactwo jest dla
lokalnej społeczności szczególnie szkodliwe. Zwłaszcza, że ciągle jeszcze mamy tu
osoby, które z dużą swobodą swoją partyjną
przynależność (ale i poglądy) zmieniają w
zależności od politycznej koniunktury.
Dość egzotyczne (choć zgodne z prawem

i w jakimś stopniu zrozumiałe) są w tych
wyborach przypadki osób, które kandydują
do rady powiatu lub sejmiku z list partyjnych, a jednocześnie na burmistrza z własnych komitetów wyborców.
Szczęśliwie skończyły się czasy, gdy
wystarczyło napisać sobie na ulotce „LPR”,
„AWS”, czy jakiś inny skrót nazwy partii
będącej w naszym regionie na topie, by
zyskać poparcie wpływowych instytucji
i zyskać poparcie znaczącej liczby wyborców. Dopiero później owi wyborcy (gdy już
przestawali być wyborcami i znów stawali
się obywatelami miasta czy powiatu) przekonywali się, że udzielili kredytu na gwarancjach bardzo wątpliwych, bo kandydat,
przy którym postawili krzyżyk jest karierowiczem i miernotą, która poza partyjnym
wsparciem innych walorów miastu nie
oferuje. A przedstawiciele wspomnianych
instytucji dochodzili do wniosku, że wykorzystywanie w kampanii wyborczej ich
autorytetu jest obarczone wysokim ryzykiem, może bowiem w efekcie znacząco
zaszkodzić ich reputacji i wiarygodności.
To nie znaczy, że dobrzy samorządowcy
powinni być wolni od poglądów, sympatii
politycznych czy nawet partyjnej aktywności poza lokalnym środowiskiem. Prezydent Tadeusz Ferenc, którego nawet
najzagorzalsi przeciwnicy przyznają, że
w ciągu kilkunastu lat zmienił stolicę
naszego województwa z zapyziałej, prowincjonalnej dziury w tętniącą życiem
prawie-metropolię, nie próbuje ukryć, że do
partii należy. Ale niezmiennie w cuglach

wygrywa wybory jako lider komitetu
wyborców, w którym nikt nikogo o polityczne poglądy nie pyta. I nie musi później
spłacać żadnych zobowiązań wobec
żadnego prezesa partii. Wręcz przeciwnie –
to politycy i społecznicy zabiegają o jego
przychylność (zwłaszcza przy układaniu
list wyborczych) i chętnie się z Ferencem
fotografują.
W Przeworsku już od kilku kadencji są
tworzone komitety wyborców, z których
kandydują osoby będące członkami rozmaitych partii uznający, że właśnie tą drogą,
a nie partyjnym szyldem uzyskają akceptację wyborców. I ta taktyka bywała skuteczna. Choć często okazywało się, że
mieszkańcy naszego miasta z łatwością rozróżniali rzeczywistą grupę osób, które chcą
wspólnie działać na rzecz lokalnej społeczności od zawoalowanych list partyjnych. W obecnych wyborach, kiedy powstał KWW Kazimierza Borcza Nasz
Przeworsk, zainteresowało się nim naprawdę sporo osób, które liczą na dobrą pamięć
mieszkańców o okresie, kiedy Borcz był
burmistrzem miasta. Kryterium doboru
kandydatów, którzy ostatecznie zostali
zgłoszeni było, co podkreśla Kazimierz
Borcz jednoznaczne: zaufanie i kierowanie
się dobrem miasta. Nikt nie stawiał pytań o
orientację polityczną ani o przeszłość
partyjną. Tym sposobem wśród kandydatów skupionych wokół Borcza mamy
praktycznie pełny wachlarz poglądów na
sprawy nie dotyczące Przeworska.

ZAŚMIECONY PRZEWORSK
Czy warto powierzyć nasze miasto ludziom, którzy pozwalają je
– choćby tylko na dwa tygodnie kampanii wyborczej zaśmiecać? Wieszanie plakatów na drzewach jest nie tylko
nielegalne, ale też nieprzyzwoite.
Od kilkunastu dni zewsząd spoglądają na nas Twarze. Twarze znajome i zupełnie obce, uśmiechnięte albo poważne, radosne albo ponure, pewne siebie albo dziwnie zawstydzone. Patrzą na nas ci, którzy są przekonani (i bardzo chcą nam tę wiarę przekazać), że mają
coś wyjątkowego, co mogą nam (i miastu)zaproponować, że, jak
mało kto, posiedli predyspozycje do działania w lokalnym samorządzie. Patrzą też ci, którzy tylko uważają się za Szczególnie
Godnych do – jak mawiał jeden ze słusznie minionych przeworskich dygnitarzy – „piastowania funkcji”. Wreszcie ci z łapanki na
kandydatów, ludzie, którzy nie chcieli (albo z jakiegoś powodu nie
mogli) odmówić kandydowania, gdy trzeba było zapełnić listy.
Kampania wyborcza rządzi się swoimi zasadami. Takie są prawa
demokracji, która jest dla wielu irytująca, ale nikt jeszcze nie wymyślił nic lepszego. Jeżeli chcemy - a przecież chcemy, prawda? sami decydować o tym, kto będzie załatwiał sprawy ważne dla
lokalnej społeczności, musimy się z tym pogodzić. I tak co cztery

2

lata, oprócz telebimów i wielkich plastikowych banerów, pojawiają
się na kilka tygodni tysiące papierowych plakatów i ulotek z twarzami. Zwłaszcza w małym mieście podczas wyborów samorządowych. Błyszczący papier zadrukowany kolorowymi zdjęciami odświętnie ubranych kandydatów. Z nazwami komitetów
wyborczych partii politycznych lub komitetów tworzonych
specjalnie na wybory, z mniej lub bardziej pretensjonalnymi
hasłami i sloganami, mniej lub bardziej realnymi deklaracjami
i obietnicami, czasem życiorysami.
Później stają się coraz bardziej wyblakłe, namoknięte, albo i podarte przez konkurentów lub tych, których drażnią najbardziej.
Płaty papieru wiatr roznosi na trawniki, na chodniki i ulice. Wiszą
wszędzie – w oknach wystawowych i na tablicach ogłoszeń. Ale też,
niestety, na słupach, murach, ogrodzeniach i - o zgrozo - na drzewach. Te ostatnie w największym stopniu zmieniają nasze miasto
w wielki śmietnik.
Od lat apelujemy o oszczędzenie chociaż drzew i słupów. Jak dotąd
z niewielkim skutkiem. Czy warto powierzyć nasze miasto ludziom, którzy pozwalają je - choćby tylko na dwa tygodnie kampanii wyborczej - w barbarzyński sposób zaśmiecać?

WP

PRZEWORSZCZANIE
ciąg dalszy za strony 1
Dla mnie to niepojęte. I miastu rzecz jasna
nie służy. Nie mam zamiaru uczestniczyć
w konfliktach. Trzeba rozmawiać, rozmawiać z każdym. Uważam, że każdego da się
przekonać przy umiejętnym argumentowaniu. Moja kampania wyborcza będzie
wyłącznie pozytywna. Nie mam zamiaru
kogokolwiek odsądzać od czci i wiary, zakładam, że wszyscy mają zbożną intencję
służenia miastu. Mam nadzieję, że się nie
mylę, choć wiem, że zwykle każdy sądzi po
sobie.

Stosunek do służby wojskowej?
Jako podchorąży w Szkole Oficerów
Rezerwy w Elblągu, patent oficerski w 41
pułku w Szczecinie, odbyty kurs oficerów
sztabowych i dowódców batalionów w
ZMECh-u we Wrocławiu, aktualny stopień
wojskowy kapitan i do niedawna dowódca
batalionu rezerwy w jednostce wojskowej
w Rzeszowie.
Dotychczasowa aktywność publiczna,
poza burmistrzowaniem?
Byłem współtwórcą, a później przewodniczącym komitetu obywatelskiego w Przeworsku w latach 1989-90, a następnie
radnym I i II kadencji.
Majątek?
Dom przy ul. Kościuszki i przy nim ogród,
o który dbamy z żoną. Chciałbym, aby
Przeworsk też był tak ładny jak mój ogród.

Był Pan burmistrzem w latach dziewięćdziesiątych, przez pierwsze dwie kadencje samorządu. Ten okres jest dość powszechnie oceniany jako najlepszy dla
Przeworska.
Często spotykam się z wyrazami uznania,
z krytyką też. Oczywiście, to jest nie tak, że
„Borcz zrobił”. To były jednak wspólne
działania, nikt nie jest cudotwórcą. Ja po
prostu działałem a nie „piastowałem urząd”,
jak mówił o sobie mój następca. Robiłem to,

zastałem w urzędzie szaf wypełnionych
planami rozwiązania tego problemu, choć
istniał on przez długie lata. Ale nawet dla
niektórych ówczesnych radnych I kadencji
koniec epoki niedoboru wody to była
niespo-dzianka. Na sesji Rady Miasta z ust
jednego z nich padło pytanie „jak wyście to
zrobili”? A potem można było rozbudowywać wodociągi. Telefonizacja, w dobie
komórek i zaniku telefonii stacjonarnej to
może być niezrozumiałe, ale byliśmy
pierwsi w ówczesnym woj. przemyskim,
i z udziałem mieszkańców, w krótkim czasie
praktycznie każdy mógł mieć telefon
i połączenie automatyczne ze światem.
Kolektor główny „A”, skanalizowanie w zasadzie wszystkich terenów mieszkaniowych
w Przeworsku, co wymusiło rozbudowę
oczyszczalni ścieków. Budowa i modernizacja dróg i chodników, małej architektury,
zwracanie uwagi na szczegóły, detale, które
jednak ważą w ogólnym wyglądzie miasta.
Inwestycje szkolne, budowa sal gimnastycznych, pływalni krytej. Planowanie przestrzenne. Można by długo o tym mówić.
Za chwilę miasto będzie zaśmiecone
plakatami i ulotkami przedwyborczymi.
Wszyscy obiecują zmienić Przeworsk
w raj na ziemi. A Pan?
No właśnie, najłatwiej obiecywać. Ja mogę
powiedzieć, co zrobię najpierw. Miesiąc
sobie daję na dogłębne poznanie wszystkich
aktualnych miejskich problemów oraz
przygotowanie raportu o stanie miasta.
W tym czasie najpilniejsze będzie rozeznanie co do możliwości pozyskania środków

sprawniej - gospodarniej - uczciwiej
co było potrzebne w ówczesnej sytuacji
miasta. Wiele by wymieniać, część przeworszczan pewnie pamięta, choć upływ czasu naturalnie zaciera szczegóły. Początek
I kadencji to palący problemem braku wody.
Trudno w to dzisiaj uwierzyć, jak się wtedy
żyło. Załatwienie tej sprawy w stosunkowo
krótkim czasie to wypadkowa szeregu
przedsięwzięć, choć, proszę mi wierzyć, nie

finansowania z zewnątrz. Następnie ustalenie katalogu słabych i mocnych stron miasta,
priorytetów w jego rozwoju oraz misji
miasta, czyli pożądanego i oczekiwanego
jego obrazu. Unikać będę koturnowości
programów, bo one zwykle są zbytkiem kosztują i niczego nie wnoszą poza uporządkowaniem wiedzy o mieście.
ciąg dalszy na stronie 4

Co Pan może załatwić? Konkurenci
chwalą się znajomościami wśród polityków…
Też mam, pomogą, jeżeli będzie trzeba.
Zawsze też korzystałem z pomocy różnych
osób, bez względu na tzw. opcje polityczną.
Dla Przeworska pójdę z każdym.
Panuje wrażenie, że wśród obecnie
rządzących miastem i powiatem wszyscy
się kłócą i nikt z nikim nie jest się w stanie
dogadać.

3

Rozmowa z Kazimierzem Borczem

MOJĄ PARTIĄ SĄ
PRZEWORSZCZANIE
ciąg dalszy za strony 3
przeworszczan w ogóle nie miała kanalizacji. Kolejność działań sama się
nasuwała.

Przeworsk
to ludzie

Jakie problemy Przeworska uważa Pan
za najpilniejsze do rozwiązania?
Na pewno wszystko jest pilne. Wsłuchuję
się w glosy mieszkańców. Jakość wody, bo
to ciągle „nie to”, brak miejsc parkingowych. Osobiście przez lata czekałem na,
przynajmniej próbę, załatwienia problemu
kanalizacji ogólnospławnej w centrum
miasta. Pewnie uznano, że to zbyt trudne.
Ale jak mamy sobie wyobrazić funkcjonowanie miasta przez następne dziesiątki lat
z takim reliktem dawno minionej epoki.
Być może należało to zrobić na początku lat
90. Ale wtedy nie było kolektora A, ścieki
szły „na ostro” do Mleczki a większość

A na dłuższą metę? Ma Pan wizję Przeworska jako ośrodka przemysłowego,
sypialni dla pracujących w Rzeszowie
czy grajdołka dla staruszków?
Przede wszystkim w Przeworsku odczuwam brak poczucia perspektyw dla wielu
mieszkańców z powodu niemożności
znalezienia zatrudnienia i osiągania satysfakcjonujących dochodów. Zawsze walczyłem o inwestorów, ale ten rejon kraju oni po
prostu omijają. Potrzeba autostrady, bo ona
przyciąga biznes. Pod tym względem
wkrótce będziemy mieli dobre położenie.
I potrzeba spokoju na granicy. A nade
wszystko dobrej sławy miasta, a to od
zależy nas. A póki co, ważne jest, żeby
wszyscy mieli równie szanse, żeby nie było
dyskryminacji, załatwiania, kolesiostwa.
A propos załatwiania… Dużo ma Pan
znajomych do zatrudnienia? Czy Pan też
planuje przewietrzyć urząd i dać pracę
swoim ludziom? Niektórzy Pańscy konkurenci już rozdali stanowiska dyrektorskie...
Nigdy nie działałem pochopnie w ocenianiu
ludzi i podejmowaniu decyzji co do ich
losu. Liczy się tylko jakość pracy i czy
miasto ma na nią zapotrzebowanie.
Mieszkańcy Przeworska mówią, że

SPRAWNIEJ
GOSPODARNIEJ
UCZCIWIEJ

4

codziennie widziano Pana popołudniami
spacerującego po Przeworsku, jakby
Pan chciał wszystkiego sam doglądać.
Także kiedy przestał Pan być burmistrzem. Teraz od jakiegoś czasu widzi
się jak Pan po ulicach miasta biega. To
nowy styl ? A może będzie Pan
faworyzował biegaczy?
Od zawsze chodziłem po Przeworsku,
przypatrywałem się, oceniałem, analizowałem potrzeby. Nawet jako dziecko. Lubię
zajrzeć w różne kąty. Rzeczywiście,
regularnie biegam od dwóch lat, ale też
zawsze przy okazji coś zobaczę. A biegaczy
chętnie rzeczywiście będę wspierał, bo to
pasja wspaniała. Bieganie rozwija, nie tylko
fizycznie. To jedna z moich pasji. Jeżdżę też
na rowerze, regularnie pływam, w zimie
z wielkim upodobaniem jeżdżę na nartach
i łyżwach. Ubolewam, że tradycja przeworskiego naturalnego lodowiska na boisku MOSIR skończyła się z chwilą wybudowania tu de facto boiska treningowego
Orła. W centrum miasta! Bernardyni musieli ratować łyżwiarzy, a zawsze ich sporo
było w Przeworsku. Teraz, bodajże od
dwóch lat, można jeździć w tym celu do
Tryńczy. Do czego doszliśmy?
Jak Pan dobierał kandydatów do Rady
Miasta ze swojego komitetu?
Proponowaliśmy najlepszym, godnym
zaufania, którym dobro miasta leży na
sercu. Absolutnie nie było brane pod uwagę
kryterium polityczne, dlatego z mojego
komitetu startują ludzie o bardzo różnych
poglądach. Uważam, że na poziomie samorządu, zwłaszcza miejskiego czy powiatowego, kierowanie się kryterium politycznym – czy to w tworzeniu list kandydatów, czy w samym głosowaniu - to absurd. Partyjność jest wręcz szkodliwa dla
samorządów - radny czy burmistrz nie
może kierować się tzw. linią partyjną czy
dyscypliną wobec prezesa. Liczy się tylko
miasto i ludzie, którzy tu mieszkają. I to
w ich głosy i potrzeby chcę się wsłuchiwać.
Tworzymy wspólnotę, powinniśmy współpracować dla Przeworska w stałym dialogu
mieszkańcy - samorząd, korzystając z dobrych doświadczeń innych miast. Ja też
oczywiście swoje poglądy mam, ale moją
partią jest Przeworsk!

Kazimierz

Borcz

gwarancja rozwoju
Przeworska

WSPIERAJMY
BIEGACZY

Były burmistrz Kazimierz Borcz
regularnie trenuje bieganie od dwóch lat
Jeżeli nie rozwiążesz jakiegoś problemu
w ciągu godziny biegu, to znaczy, że jest on
nierozwiązywalny – twierdzą biegacze. Bo
bieganie to coś więcej niż tylko sposób na

zdrowie i dobrą sylwetkę, więcej nawet niż
pasja i styl życia.
Nie jest wielką przesadą stwierdzenie, że
w ostatnim czasie na ulicach Przeworska
zaroiło się od biegaczy. Jeszcze dwa lata temu
ktoś, kto włożył strój biegowy i truchtał po
ulicach naszego miasta – budził zdziwienie,
a czasem spotykał się z głupawymi
zaczepkami (głównie z przejeżdżających
samochodów). Teraz niezależnie od pory roku
i pogody co wieczór natykamy się na
biegaczy. W różnym wieku. Ich widok już nie
wywołuje sensacji. Nawet przeworskie psy,
będące do niedawna postrachem biegających,
których z upodobaniem ścigały, teraz jakby
rzadziej ich nękają. A może to po prostu
właściciele czworonogów czegoś się przy
okazji nauczyli?
Przeworscy biegacze coraz częściej, z sukcesami, pokazują się w dużych, także tych
najbardziej prestiżowych imprezach biegowych. Pochodzący z naszego miasta Marek
Wikiera zasłynął pokonaniem najbardziej
wymagających, morderczych ultramaratonów pustynnych. Ale, o czym wie już niewiele
osób, mamy też mieszkańców Przeworska,

ASFALTOWNIA. PROBLEM
WCIĄŻ AKTUALNY
Mgr inż. Zdzisław Chomik
Prezes Eko-Ziemia
Problem ten jest najbardziej pilny i wymagający podjęcia
zdecydowanych działań. Mimo, że według niektórych urzędników
sprawa dotyczy niewielkiej części miasta małej liczby mieszkańców.
Trzeba zdecydowanie odpowiedzieć: gdyby nawet dotyczył jednej
osoby, to w imię odpowiedzialności za życie ludzkie trzeba bez
wahania zrobić wszyst-ko, by uniknąć dalszego ryzyka utraty zdrowia
a nawet życia. Po prawie 10-letniej działalności asfaltowni Strabag
w granicach administracyjnych miasta Przeworska dają znać pierwsze
zachorowania, występują liczne choroby skóry i alergie u dzieci i dorosłych. Nietrudno sobie wyobrazić jakie mogą być następstwa w następnych latach. Tymczasem ten palący problem ciągle nie znajduje
rozwiązania.
Istnieje wiele opracowań naukowych na temat zagrożeń zdrowia przy
produkcji mas bitumicznych, wydanych m.in. przez Instytut
Medycyny Pracy i Środowiska. ,,Szkodliwe substancje chemiczne
stwarzają 2 rodzaje zagrożeń: zatrucia ostre, o bezpośrednim
gwałtownym przebiegu, oraz ryzyko powstania zatruć przewlekłych,
o znacznie odległych w czasie skutkach na skutek kumulacji trucizny
w organizmie. Dymy asfaltu powstające podczas produkcji zawierają
ponad 200 związków w tym wielopierścieniowe węglowodory
aromatyczne. Mogą być wchłaniane do organizmu trzema drogami:
przez układ oddechowy, przez układ pokarmowy wraz z zanieczyszczoną żywnością lub wodą, przez skórę.
Wchłonięte do organizmu włączają się następnie do procesów metabolicznych, co prowadzi do mutacji a dalej do choroby nowotworowej.
Prowadzone od wielu lat badania wskazują jednoznacznie na nierozerwalny związek pomiędzy emisją a wzmożonym występowaniem

którzy osiągają znakomite wyniki w ultramaratonach, maratonach, półmaratonach,
„dychach” czy w biegach górskich. Zaledwie
kilkanaście dni temu, w bardzo prestiżowym
Królewskim Cracovia Półmaratonie wystartowało siedem osób z naszego miasta. I „wykręcili” bardzo dobre czasy.
I to wszystko mimo raczej mało sprzyjających
warunków do trenowania w Przeworsku. Nie
mamy tras biegowych, które nie wymagałyby
przebiegania przez ruchliwe jezdnie. Ale nade
wszystko dramatycznie brakuje w naszym
mieście przyzwoitej, ogólnodostępnej bieżni,
która jest niezbędna do treningów technicznych i realizacji porządnych planów treningowych. Ta, która kiedyś była na stadionie
„Orła” zamiast modernizacji została zwyczajnie zlikwidowana.
Wspierajmy biegaczy, bo to wspaniała pasja!
Dobrym początkiem jest zorganizowanie
przez miasto 9 listopada biegu ulicznego
„Przybij 5-tkę”. Takie imprezy mogą spopularyzować bieganie. W Przemyślu, po sukcesie zorganizowanej przed rokiem biegu na
10 km (rewelacyjnie, profesjonalnie przygotowana przez tamtejszych pasjonatów
biegania Przemyska Dycha z piękną trasą)
liczba osób biegających wzrosła kilkakrotnie.
Ale do tego niezbędna jest minimalna chociaż, a przy tym wcale nie kosztowna,
infrastruktura, o którą musi zadbać miasto.
Mamy sposoby, by to zrobić praktycznie bez
uszczuplania budżetu Przeworska.

nowotworów”. To tylko tyle z obszernej na ten temat literatury. Więcej
innym razem.
W decyzji o lokalizacji inwestycji w granicach administracyjnych
miasta i to w terenie gęsto zaludnionym, trudno znaleźć jakiekolwiek
uzasadnienie. Urzędujący wtedy włodarz miasta, pan burmistrz
Janusz Magoń uzasadniał to pozyskaniem inwestora i miejsc pracy.
Ale to tylko złudzenia. Wielu urzędników tego szczebla posługuje się
podobną terminologią by podnieść sobie autorytet. Inwestor, stopa
bezrobocia, nośniki energii ale to tylko słowa nie mające uzasadnienia
w praktyce i w realnej sytuacji. Używa się ich by podkreślić swoją
merytoryczność, a tymczasem wychodzi nieudolność. Nie sądzę, że
były burmistrz nie poinformował w 2005 r. „wysoką” radę, że
pozyskał inwestora i zapewne rada drogą głosowania to zaakceptowała.
W rozmowie ze mną podkreślał, że to wspólnie z radą podjęto
wówczas decyzję. Członkowie obecnej rady będący, którzy byli
radnymi także w kadencji, kiedy decyzja o lokalizacji asfaltowni
zapadała (a nawet radzie przewodniczyli) zasłaniają się brakiem
pamięci. To odległe lata – mówi obecna pani burmistrz. Odpowiadam:
wcale nie aż tak odległe. Do tematu zapewne wrócimy dokładniej po
16 listopada.
Kontrole przeprowadzane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony
Środowiska w Przemyślu nie wykazują przekroczeń norm emisji
substancji chemicznych. Nie mniej jednak ludzie chorują. Chorują
drzewa owocowe. Warte podkreślenia jest również to, że kontrole,
zgodnie z ustawodawstwem prawnym, odbywają się zawsze po
wcześniejszym ustaleniu dokładnego ich. Nietrudno się domyślić jak
duże mogą być rozbieżności kontrolne.
W ciągu czteroletniej kadencji obecna pani burmistrz ani jeden raz nie
wysłała podległych jej pracowników w rejon zagrożenia. A kierowane
do niej pytania do kiedy zakład będzie funkcjonował odpowiadała
podobnie jak poprzednik: do końca roku...
Szanowni czytelnicy - proszę sobie teraz pomyśleć: gdzie jest
odpowiedzialność osoby pracującej na stanowisku włodarza miasta za
niemałe wcale pieniądze.

5


Nasz Przeworsk_10.11.2014.pdf - page 1/3
Nasz Przeworsk_10.11.2014.pdf - page 2/3
Nasz Przeworsk_10.11.2014.pdf - page 3/3

Related documents


PDF Document nasz przeworsk 10 11 2014
PDF Document nn 7
PDF Document nasza firma gwarantuje przew z1346
PDF Document fantastyczny turek
PDF Document adna odzie militarna tylko lornetki1064
PDF Document zekhk0410 1s


Related keywords