PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



usarzów .pdf


Original filename: usarzów.pdf

This PDF 1.6 document has been generated by CanoScan 3000/3000F / Adobe Acrobat 9.0 Paper Capture Plug-in, and has been sent on pdf-archive.com on 14/04/2016 at 19:36, from IP address 89.70.x.x. The current document download page has been viewed 473 times.
File size: 1.4 MB (6 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


Wiadomosci Ziemianskie, nr 21, 10 marca 2005 r.

8 j,w"
9'

s, 317.
.
S. Zeromskl, wyd. cyt., s. 259.
10 j.w., s. 270.
II Pisalo tym S. Zeromski, PamifZtnik6w tom odna­
leziony, Warszawa 1973, s. 167. Na upadek zycia
towarzyskiego na prowincji narzekali tez podlascy
korespondenci prasy, "Tygodnik Ilustrowany", nr 2,

28 XII 1875 (8 I 1876), s. 18 i nr 45, 23 X (4 XI)

1876, s. 294; "WieS Ilustrowana", I 1912, s. 28-29;

"Wies i Dwor", z. X, 15 V 1913, s. 12.

12 S. (Seweryn - przyp. G.W.) W~zyk w korespon­

dencji Z Podlasia, "Gazeta Rolnicza", nr 36, 28 VIII

(9 IX) 1881 , s. 428.

13 K. Kraszewski, wyd. cyt., s. 162-163.


J erzy Z alewski
WSPOMNIENIE 0 USARZOWlE
Usarzow! Ten pi ~kny majlltek juz nie istnie­
je. Zniszczyly go dzialania wojenne, w kto­
ryeh znalazl si~ na linii frontu jaki utworzyl
s i~ w 1944 roku p orni~dzy wycofuj llCll si~
armill niemieekll, a nawa}ll sowieckll. Reszty
zniszczen dopelnila miejscowa ludnosc.
Opowiadano mi, ze tuz za stajnill fornalskll
rozpoczynala s i~ ziemia niczyja, Sowieckie
katiusze staly na podworzu i w parku dwor­
skim. Mieszkancy dworu i ludnosc ze wsi
Usarzow zostali ewakuowani, a we dworze
i w zabudowaniaeh rozgoscili si~ sowieccy
zolnierze. W styczniu 1945 roku, gdy front
ruszyl, do wsi zacz~li wracac chlopi i forna­
Ie. Wobec zniszczonych domostw i czwora­
kow dwor stanowil ich tymczasowe miejsce
zamieszkania, aby w mi ar~ odbudowy wsi
stac si~ irodlem budulca, systematycznie
rozbierany do fundamentow na budow~
i odbudow~ zabudowan chlopskich. Z cza­
sem los dworu podzielil stary park dworski
- wyci~to wszystkie drzewa, krzewy, zywo­
ploty. Najdluzej opieral si~ wyci~ciu ogrom­
ny bialodrzew, ktorego koron~ widac bylo
z oddalonej 0 dwa kilometry szosy lllczllcej
Opatow z Sandomierzem. Nic nie zostalo.
Dzisiaj na dawnych dworskich polach roz­
postarly si~ sady i chlopskie poletka. Nic,
jeieli nie liczyc ogromnej lipy, na ktorej
b~dlle dzieckiem zbudowalem gniazdo, sp~­
dzajllc w nim wiele godzin na czytaniu i ma­
rzeniach, oraz stawu po rosni~tego liscmi

lopianu zagubionego wsrod krzewow i ziel­
ska.
Ilekroc jechalem konn o lub bryczkll z kos­
ciola parafialnego w Gozlicach do Usarzo­
wa, poln ll drogll p omi ~dzy rozlozystymi
Ian ami pszenicy lub owsa, na p arni~c przy­
chodzil rni opis Soplicowa w "Panu Ta­
deuszu" Miekiewicza. Taki wlasnie byl dwor
w Usarzowie. Takze na pagorku, u stop kto­
rego PJynlll strumyk, stal dom m odrzewiowy
na podmurowce z kamien ia, otynkowany
i pornalowany na bialo. Tak jak tamten sop­
licowski, wylanial si~ sposrod drzew wyso­
kich: lip, klonow i kasztanowcow. Otoczony
wiencern, wysokim n a co n ajrnniej dwa
rnetry zywoplotern z drzew morwowych,
w ktorych wyci~to przejscia do sadu i ogro-

Dwor w Usarzowie od frontu Rodzina JablOJiskich, na ko­
niach od Lewei Jozek, w srodku Wanda, z prawei A ntek,
w glrzbi stoiC{ od Lewei Leokadia ZaLewska Maria i Zdzislaw
Jabl07iscy i Janeczka Jabl07iska
- Strona 11 ­

Wiadomosci ZiemiGl1skie, nr 21, 10 marca 2005 r.

du warzywnego. Tak jak tamten lsnil w slon­
eu upalnyeh dill letnieh , a w zimie zlewal
s i~ z pokrytymi sniegiem polami i tylko
o zmierzehu jarzyly si~ oswietlone lampami
naftowym i okna, kladctc na sniegu migoqcy
blask. Gl6wny wjazd do dworu prowadzil
p omi~dzy zywoplotem z przyci~tych r6wno
grab6w. Wysoki na trzy metry i szeroki na
p6ltora. Tak g~sty, ze przejscie przez niego
bylo praktycznie niemozliwe. Wjazd konczyl
si~ rozleglym podjazdem wok6l gazonu pod
ganek, podtrzymywany przez cztery ko­
lumny.
Po drugiej stro nie do dworu przylegala
weranda porosni~ta dzikim winem, a ponizej
werandy rozposcieral si~ park. Na rozleglym
trawniku opadajctcym w niewieIkct dolink~
kr610waly dWle lipy, ogromne, przystrzyzone
w glowy cukru, kt6rych gakzie docieraly do
samej ziemi tworzctc pod nimi tajemnicze
groty.
Za nimi na wzniesieniu stal bialodrzew.
Jeden czlowiek nie byl w stanie objctc go r~­
koma. Liscie drzewa zawsze Iekko si~ poru­
szaly nawet podczas chwil zupelnie bez­
wietrznych. Ta cz~sc parku z drzewami
sprowadzanymi z r6znych cz~sci Europy,
starannie wygracowanymi alejkami, przy­
strzyzonymi trawnikami i klombami pelny­
mi kwiat6w stanowila jak gdyby wizyt6wk~
dworu. Dalej, ten elegancki park przechodzil
w gctszcz krzew6w i drzew porastajctcych
stroma opadajctce urwisko. Dob6r drzew
i krzew6w, wytyczenie aIejek bylo wkompo­
- Strona 12­

. nowane w lekkie pofaldowanie terenu , przez
co udalo si~ stworzyc zh armonizowany
zesp61 zieleni wyrainie inny w por6wnaniu
do park6w polozonych na r6wnym terenie.
Majcttek Usarz6w, w XIV wieku wchodzctcy
w sklad d6br Zawiszy Czarnego, przeszedl
w r~ce rodziny Jablonskich herbu Dctbrowa
w polowie dziewi~tna ste go wieku. Zakupil
go J6zef Jablonski, wlasciciel d6br Rudniki,
1eictcych w powiecie opatowskim , u podn6za
pasma Jeleniowskiego G6r Swi~tokrzyskich.
Mial on pi~cioro dzieci: Kazimier~, kt6ra po
smierci swojego pierwszego m~za, Edwarda
Jagielskiego wyszla za mctz za Stanislawa
Bojanowskiego, Henryk~ za Teodorem Wie­
trzykowskim z Brzezia, Helen~, Zdzislawa
oraz Leokadi~, kt6ra wyszla za mctz za moje­
go dziadka, Kazimierza Zalewskiego z Siera­
dowic.
Zdzislaw, dziedzic Us arzewa ozen il si~
z Marict z domu Prawdzic- Szczawin skct.
Dom kt6ry stworzyli pelny byl tradycji walk
niepodleglosciowych. Stryj Zdzislaw Edward
Jablonski, dziedzic Zagorzyc, walczyl pod
Langiewiczem w powstaniu 1863 roku i zo­
stal zeslany na Sybir. Dziad Marii, Feliks
Prawdzic-Szczawinski odbyl calct kamp ani~
powstania 1831 roku, a ojciec Antoni Praw­
dzic-Szczawinski walczyl w partii Czachow­
skiego w powstaniu 1863 r. Nic wi~c dziwne­
go, ze Zdzislawostwo Jablonscy zaangazowa­
Ii si~ czynnie w dzialalnosc konspiracyjnct na

Dwor od strony parku

Wiadomosci Ziemianskie, nr 21 , 10 marca 2005 r.

rzecz Organizacji Bojowych PPS Jozefa Pil­
sudskiego. Wierzyli oni, ze tylko pod jego
przywodztwem Polska b~dzie mogla odzy­
skae pelnq niepodleglose. Babcia Jablonska
osobiscie znala przyszlego Marszalka i da­
rzyla go wielkim szacunkiem. Usarzow usy­
tuowany 0 kilkanascie kilometrow od Wisly,
ktora stanowila gr anic~ pomi ~dzy okupacjq
rosyj sk£t a okupacjq austriackq, byl doskona­
lym miejscem przyjmowania i ekspediowa­
nia goncow krqzqcych po m i ~dzy PPS w Ga­
licji, a organizacj£t w Kongresowce. Dzialal­
n ose Marii Jablonskiej zostala doceniona
nawet przez wladze PPS po drugiej wojnie
swiatowej, ktore zaproponowaly jej bardziej
aktywn£t ws poiprac~ oraz emerytur~. Propo­
zycj~ t~ z pogardq odrzucila, nie chc£tc miee
nic wspolnego z sojusznikiem PPR narzuca­
jqcym porzqdek sowiecki w Polsce. Jeden
z najblizszych wspolpracownikow Pilsud­
skiego, Michal Sokolnicki tak wspominal
swoj pobyt w majqtku w maju 1914 r. , kiedy
wraz z Wladyslawem Belinq-Prazmowskim
objeidia} Sandomierskie, wzywajqc ziemian
do poparcia akcji zbrojnej przeciw Rosji:

Antoni Jablonsl<i ze swoim ukochanym S elinem

nBylismy razem w kilku okolicznych dwo­
rach. Prowadzono dlugie rozmowy. U pan­
stwa Jablonskich w Us arzewie znalazlem
atmosfer~ zupelnie odmienn~ i niezwyklq.
ByE z gory przekonani, roboty i przygotowa­
nia wojskowe uwazali za obowiqzek. Pani
Jablonska mowila 0 tym wszystkim z rezer­
w~ i z poczuciem jakby smutku; przypomi­
nab mi, znane z opowiadan, ze wspomnien
matki, przyklady kobiet 63-go roku. Pan
Jablonski mial twarz pogodnq dorodnego
szlachcica, serce jego ani mysl nie wahaly si~
przed niczym. Mlodziez tego domu sruchala
z upragnieniem nowej wieSci. Dom Jablon­
skich zbieral u siebie ziemian i znajomych
z bliska i daleka, by} jednym z osrodkow
mysli w powiecie" (M. Sokolnicki, R ok czter­
nasty, Londyn 196 1, s. 157).

Zdzislawostwo Jablonscy mieli czworo dzie­

ci. Naj starszy Antoni urodzil si~ 1896 roku.
Juz jako mlodzieniec zaangazowal si~ aktyw­
nie w szkolne konspiracyjne kola Zarzewia
i organizacj~ h arcerskq. VV 1913 roku zdaje
matur~ w "Handlowce" w Radomiu i wyjez­
dza na studia do Lwowa. Wst~puje tam na­
tychmiast do Zwiqzku Strzeleckiego, w kto­
rym spotyka niekt6rych s~s iadow z Sando­
m ierskiego, a wsrod nich nieco starszego
Wladyslawa B elin ~-Prazmow s ki ego, m~za
swojej bliskiej kuzynki Rudzkiej z Rozek,
pozniejszego dow6dc~ pierwszego Pulku
Ulanow Legionowych. W przeddzien wojny
pomi~dzy Austriq a Rosjq kiedy garse Pola­
- Strona 13 ­

Wiadomosci Ziemianskie, nr 21, 10 marca 2005 r.

kow stab z broni~ w r~ku na Krakowskich
Bloniach, aby obaJie srupy graniczne panstw
zaborczych wbite w Polski Ziemi~, w pa­
mi«tny dzien 2 sierpnia 1914 roku wyruszyl
pierwszy patrol ulanski, zloiony z 7 ludzi
pod wodz~ Beliny-Praimowskiego, a wsrod
nich osiemnastoletni Antek Jablonski. Szyb­
ko pi~} si« po szczeblach kariery wojskowej.
Juz wkrotce zostal ofice rem. Na czele swoje­
go plutonu walczyl nieust«pliwie, dusz"l
oddany idei i wojnie. Przez Kielce, Limano­
w~, Lowczowek w roku 1914, w walkach nad
Nid~ pod Bidzinami, Tarlowem, Chodlem,
w krwawych walkach nad Styrem i Stocho­
dem Antoni JaMonski pelnil swoj i olnierski
obowi~zek. W 1917 roku odmowil zlozenia
przysi~gi na wiernose zaborcom i razem
z innymi oficerami z b. Kongresowki zostal
internowany w obozie jencow wojennych
w Beniaminowie. Na wiosn« 1918 roku po
zwolnieniu z obozu od razu przyst"lpil do
Polskiej Organizacji Wojskowej, w ktorej
pracowal pod bezposrednim dowodztwem
gen. Rydza Smiglego.
Wolna Ojczyzna wymagala od mego dalszych
wysilkow, ktory to ob owi~zek spelnial z wlas­

J6zeJJablonski
- Strona 14 ­

ciw~

sobie werw~ i zapalem. W paZdzierniku
1918 r. w Krakowie przyst~pil do organizacji
oddziaru konnego, do ktorego Sci~~l bylych
i olnierzy i oficerow legionowych. Kome, ten
najwaimejszy element jazdy, zdobyl ze srod­
kow uzyskanych ze sprzedaiy cZ«Sci maj~tku
Usarzow, ktor~ Zrlzislawostwo Jablonscy ofia­
rowali na rzecz odradzaj~cej si« Armii Pol­
skiej. Ze swym szwadronem ruszyl na ratunek
walcz::tcego Lwowa i Przemysla. Z walk pod
Przemyslem rtm. Antoni Jablonski wyprowa­
dzil swoj dywizjon przez Sandomierz do Pm­
czowa, gdzie rozrosl si« i zorganizowal
w 11 Pulk Ulan ow.
W kwietniu 1919 roku pillk wyruszyl na
wypraw« wilensk::t i jako pierwszy oddzial
Wojska Polskiego wkroczyl do Wilna. Tam
podczas ci«ikich bojow z bolszewikami
Jablonski zostal ranny. W lipcu 1919 roku
ponownie stan~l na czele l1-go Pulku Ula­
now, jui w stopniu majora prowadz~c go do
walk opoiniaj~cych nawal« sowieck::t, aby
nast«pnie wzi::te udzial w pogoni za co faj~­
cym si« najeidiq. 12 paidziernika 1920 ro­
ku prowadzil pulk w kilkakrotnych potycz­
kach z bolszewikami, aby pod Now~ Sie­
niawk~ kolo Lwowa pase smiertelnie ranny.
Zmarl 22 paidziernika we Lwowie. Pocho­
wany zostal w grobie rodzinnym w Modlibo­
rzycach. Cytowany wyzej Michal Sokolnicki
w ten sposob wspominal reakcj« Marszalka:
"Nie zapomn« wyrazu twarzy Pilsudskiego,
gdy mi 0 poleglym mowil w Spale, wiosn~
1921 r. Pilsudski kochal swoich iolnierzy".
Marszalek podczas pogrzebu bohatera, na
jego martwej piersi polecil przypi~e Krzyi
Virtuti Militari i awansowal go do stopnia pod­
pulkownika. Na wiencu, ktory przyslal na
pogrzeb widnial napis: "Mojemu Ukochane­
mu Chlopcu - Naczelny Wodz", a plk. Wie­
niewa-Dlugoszowski, ktory reprezentowal
Pilsudskiego przekazal Marii Jablonskiej
nast«puj~ce przeslanie Marszalka: "Pani
stracila syna, a ja swojego nast«pc«".
Po smierci Zdzislawa Jablonskiego maj::ttek
przej~l jego drugi syn Jozef. W latach dwu­

WiadomoSci Ziemianskie, nr 21, 10 marca 2005 r.

dziestych pO Szkole Podchor'lzych Artylerii,
ukonczyl Sz k o l~ G16wn'l Gospodarstwa
Wiejskiego w Warszawie i Konserwatorium
Warszawskie w klasie fortepianu. Gospoda­
rzyl w maj'ltku z powodzeniem, lecz glown'l
jego miloSci'l byla muzyka. Nawet po szesc­
dzi e si~ciu pi~ciu latach brzmi'l mi w uszach
dzwi~ki przepi~k n ie zagranych utworow
Beethovena (Appassion aty, Sonaty ksi~zy­
cowej) b'ldz mazurkow i walcow Ch opina,
ktore plyn~J:y z otwartych okien salonu i roz­
chodzily si~ wsrod drzew parku. Smchaj'lcy,
a bylo ich zwykle niewielu, zamierali w bez­
ruchu oddaj'lc si~ urokowi chwili. Po smier­
ci Antka, Zdzislawa i najmlodszej corki ­
Janeczki dwor usarzowski stal cichy, tylko
podczas wakacji zaludnial si~ goscmi czy to
z Warszawy czy z Radomia.
Na kilka dni przed wybuchem II-ej wojny
swiatowej dwor opus cil J ozef Jablonski ppOf.
rez. 2-go Dyw. Art. Konnej, udaj'lc si~ do
swojej macierzystej jednostki. Z wojny juz
nie wrocil. Dostal si~ do niewoli sowieckiej
i byl wi~zi ony w Starobielsku. Przyslal
z obozu dwa listy i na tym korespondencja
si~ urwala. Zgin'll tak jak wielu innych ofice­
row z r~ oprawcow Stalina na wiosn~ 1940 ro­
ku. Jego fo rtepian stal si~ rodzinn'l relikwi'l;
zgodnie z zarz'ldzeniem babci Jablonskiej
nikt nie magI na nim grac, az do czasu po­
wrotu wlasciciela, w ktorego smierc do kon­
ca n ie m ogla uwierzyc.
Pod nieobecnosc Jozefa gospodark'l zaj~la
si~ jego siostra Wanda. Ukonczyla w Kr ako­
wie p ol oni styk~ na Uniwersytecie Jagiellon­
skim. W 1917 roku ro zp ocz~la dzialalnosc
w wywiadzie POW, za ktor'l zostala odzna­
czona KrzyZem Niepodleglosci i Krzyzem
Walecznych. Wanda rozp ocz~la swoje rZ'ldy
od otwarcia dworu dia osob poszkodowa­
nych przez Niemcow. J tak n a przelomie
grudnia i stycznia 1939/40 roku w Usarzowie
zagoscila blisko spokrewniona z Jablonski­
mi rodzina Boj an owskich , wysiedlon a
z maj 'ltku Niechlod w Leszczynskim . W ofi­
cynie przyleglej do dworu swoj azyl znal azla

rodzina Pi'ltkow ze Zdunskiej Woli. Pani
Pi'ltkowa, nauczycielka zostala wysiedl ona
razem z trojgiem dzieci. Wkrotce do dworu
przybywaj'l dalsze rodziny z Pozn anskiego,
z Warszawy i innych miast polskich. W re­
zultacie do stom siadalo codziennie ponad
12- 14 osob, nie licz'lc pan Jablon skich Maril
i Wan dy. Cichy, spokojny dwor zamienil s i~
stopniowo za spraw'l dzieci i mlodziezy
w gwarne siedlisko . Wprawdzie starano s i~
w miar~ m ozliwosci zach owac cisz~ w bez­
posredn iej bliskos ci wlascicielek, jednak
nigdy si~ to nie udawalo. We wszystkich
pokojach nie wyl'lczaj 'lc stolowego spali
nowi mieszk ancy, cz~ sto na siennikach na
podlodze gdyz brakowalo kanap i loiek.
W takich chwilach clwor wygl'ldal jak p ocze­
kalnia dworcowa, z t'l roinic'l, ze oczekiwa­
nie trwalo nie godziny lecz miesi'lce. Poza
goscinn osci'l okazywan'l przybylym, panie
Jablonskie powodowane poczuciem solidar­
nosci postanowily wspomagac ofice row

Wanda Jablonska
- Strona 15 ­

Wiadomosci Ziemianskie, nr 21, 10 marca 2005 r.

i zo}nierzy wi~zi onych w oflagach i stalagach
w Niemczech. Rutyn<t stalo si~ zabijanie co
tydzien swini, ktor<t przerabian o na w~dliny
i peklowane mi~so znajdowalo swoje miej­
sce w paczkach, ktore co tydzien wysylano
po kilkanascie do roznych obozow i do osob
zupelnie nie znanych. Mlodziez z zazdrosci<t
patrzyla na stosy w~dzonych kielbas pako­
wanych do paczek, musz<tc zadawalae si~
znaczrue skromniejszym pozywieniem. Dal­
szym obci<tzeniem finansowym dworu byla
c om i esi~czna skladka na rzecz Zwi<tzku
Walki Zbrojnej, a nast~pnie Armii Krajowej.
W Usarzowie bywal dose cz~sto Inspektor
obwodu K1imont6w kpt. Pytlakowski-Tarni­
na. Byl tez kilkakrotnie pplk Zolkiewski-Lin
dowodca okr~gu Sandomierz. Nic wi~c
dziwnego, ze dwor w Usarzowie stal si~ cz~­
sci<t placowki AK w Goilicach . W dzialal­
nose konspiracyjn<t czynnie zaangazowali
si~ przesiedlony z Poznania z rodzin<t Cze­
slaw Krawczak, Jozef i Jan Bojanowscy, Zby­
szek Pi<ttek oraz autor niniejszego artykuhI.
J6zef Bojanowski, kieruj£ic sekcj£ilikwidacyj­
net okr~gu AK zaslyn<tl jako bohaterski

dow6dca szeregu akcji zbrojnych. Mlodziez
pod jego dowodztwem sama zadbala 0 bron
rozbrajaj<tc posterunek policji granatowej
w Koprzywnicy. Z Usarzowa wyruszano na
patrole nocne, na zadania likwidacji kolab o­
rantow, oprawcow z SS i Gestapo, placowki
zandarmerii niemieckiej itp. W kOilcU Iipca
1944 roku mlodziez opuscila Usarzow. Roz­
pocz~la si~ Akcja Burza. Moi kuzyni i przyja­
ciele znaleili si~ w szeregach II Pulku Pie­
choty Legion6w, ja dol<tczylem do szwadro­
nu I Pulku Szwolezerow J. Pilsudskiego, pel­
ni£icego funkcj~ zwiadu konnego II-ej Dywi­
zji Piechoty AK.
Panie Jablonskie zostaly same wraz z Roz<t
i Mari£i Bojanowskimi oraz moj<t matk<t,
Mari<t Zalewsk<t oczekuj£ic nadej scia Armii
Sowieckiej. Przesiedlone przez Rosjan do
Koprzywnicy, a nast~pnie do Sandomierza,
nigdy juz nie wr6cily do swojego m aj<ttku.
Maria Jablonska zapytana czy n ie obawia si~
nowej sowieckiej okupacji odpowiedziala :
"... nas ziemian bolszewicy zniszcz<t, lecz
nar6d pozostanie, i tak dlugo jak on istniee
b~dzie istniee b~dzie Polska".

PALACE, DVVORY, DVVORRJ

Stanislaw J. Rostworowski
W SPANIALY PALAC W WOLl CHO)NACIE URATOWANY OD ZNISZCZENIA
Jak mi si~ wydaje, w 1988 roku Krzysztof
Malarecki nabyl ruiny palacu w Woli Choj­
nacie pod Bial<t Rawsk£i w woj. warszaw­
skim . Doprowadzenie do skutku tej transak­
cji wcale nie bylo rzecz<t latw<t. Mimo, ze
mial przyrzeczon e prawo na bycia, ktos dal
lapowk~ i nagle wladze gminy oswiadczyly,
ie palac w Chojnacie zostanie odsprzedany
bylemu konserwatorowi zabytk6w. Dopiero
natychmiastowa interwencja u woj ewody
- Strona 16 ­

skierniewickiego umozliwila Krzysztofowi

Malareckiemu zakup palacu.

Pan Malarecki jest absolwentem KUL-u,

niegdys bawi! si~ w po lityk~ i by} przewod­

nicz£icym ZSP n a KUL -u. W Lublinie zja­

wil si~ p o 1968 roku , po wydarzeniach

m arcowych , przez p61 roku by} wi~zi ony,

a n as t~pnie relegowany z Uniwersytetu

Warszawskiego. W katoli ckiej uczelni,

kt6ra go przyj~la , uzyskal dypl om m agistra



Related documents


usarz w
01 11 kuhkl fc 0 ca y
tom iii przedmiary
khk 8 2014
kurier lubelski 22 06 2016
me economy


Related keywords




Copy tag