PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



selection .pdf


Original filename: selection.pdf

This PDF 1.4 document has been generated by , and has been sent on pdf-archive.com on 27/10/2016 at 21:45, from IP address 159.205.x.x. The current document download page has been viewed 327 times.
File size: 655 KB (2 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


MUZYKA

fot. facebook.com/fotofotocompl

Niekończąca
się impreza

18

Jak imprezować co sobotę i mieć jeszcze za to pieniądze? Jak dostać wymarzoną pracę? Jak
czas studiów wycisnąć jak cytrynę i nauczyć się tego, o czym wiele osób nie ma pojęcia. Z Sewerynem Szwydem, znanym jako AcidPoint, absolwentem PWSZ Sanok, specjalistą ds. marketingu, rozmawia Edyta Wilk.
Edyta Wilk: Jesteś absolwentem sanockiej uczelni. Jak wspominasz czas studiów?
Seweryn Szwyd: Zacząłem studiowanie
w Rzeszowie, ale tam mi nie wyszło. I jakoś tak… Okazało się, że w  Sanoku jest
mocniejszy nacisk na naukę, ale bardziej
indywidualne podejście do studentów. Mogłem pracować i studiować jednocześnie.
Profesorowie byli bardzo wymagający, ale
równocześnie tym, którzy naprawdę chłonęli naukę, szli na rękę. Dzięki temu dużo
się dokształciłem i nauczyłem świetnie organizować czas. Tu, na małej uczelni, jest
takie ciśnienie na naukę. Nikt nie chce, aby
później Sanok był wytykany, że dziura i że
zła uczelnia. Dzięki temu poziom jest bardzo wysoki. Do tego wyrozumiałość profesorów daje to, że na wyższych uczelniach
w  dużych miastach sanoccy absolwenci
radzą sobie wyjątkowo dobrze.
Co studiowałeś w Sanoku?
Była to komunikacja medialna. Drugi ważny krok to było dostanie się do Samorządu

OB.SESJA październik 2016

Studenckiego na naszej uczelni. Najśmieszniejsze było to, że kiedy sprawdzałem, czy
dostałem się do Samorządu, pomyliłem listy. Byłem pewien, że nic z tego nie wyszło.
Zadzwonił Marcin Owsiak i kazał mi przyjść
na spotkanie organizacyjne i wtedy się okazało, że jestem w Samorządzie. Tłumaczyłem, że chyba się pomylił. Jednak nie. To ja
sprawdziłem na stronie listę z minionego
roku. Tak to się zaczęło.
Samorząd i  organizowanie pierwszej
wielkiej imprezy – Juwenaliów, tak?
Właśnie. Organizowanie takiej imprezy
w naszym mieście to nie jest łatwa sprawa.
Na dużych uczelniach większością spraw
zajmują się firmy zewnętrzne. Samorząd się
tylko pod tym podpisuje. U nas zajmujemy
się wszystkim. Załatwienie pozwoleń, zaiksów, sceny, toi-toiów, cateringu, negocjacje
z zespołami, zapraszanie gości, szukania
sponsorów itp. Imprezy masowe są obwarowane ścisłymi prawami, trzeba to wszystko poznać. A później trzymać rękę na pulsie.
Pamiętać chociażby o papierze toaletowym

do toalet. To jest świetna szkoła życia. Jeśli
ktoś chce się nauczyć organizować imprezy,
eventy – samorząd studencki to dobry początek. Dzięki temu nauczyłem się dbać na
imprezie o najdrobniejsze szczegóły.
I wtedy pomyślałeś o tym, by zacząć organizować imprezy?
Tak mniej więcej się zaczęło. Na studiach
dużo biegałem z kamerą, kręciłem materiały na praktykach w lokalnych mediach. Po
studiach próbowałem się dostać do mediów
w Krakowie, ale na szczęście nie udało mi
się. W tym czasie poznałem bardzo różnych
ludzi związanych z branżą medialną. Poznałem np. operatorów, którzy nie wiedzieli, na
jakim sprzęcie pracują, nie interesowało
ich, co będzie dalej ze zdjęciami itd. U nas
w Sanoku ten, kto operował kamerą, musiał zadawać pytania, zmontować materiał,
napisać scenariusz… W sumie cieszę się,
że nie wyszło. Organizacja imprez bardziej
mnie bawi i lubię pracę, którą mam teraz.
Właśnie, twoja praca. Od poniedziałku
do piątku siedzisz za biurkiem. Słysza-

w w w.pwsz-sanok .edu.pl/obsesja

MUZYKA
łam, że twój pracodawca sam do ciebie
zadzwonił! To niespotykane!
Tak. Szukałem pracy przez pół roku w Krakowie. Byłem oczywiście DJ-em, imałem się
różnych zajęć, by się utrzymać. Marzyłem
o kreatywnym zajęciu, takim, które pozwoli mi rozwijać swoją pasję DJ-owania. Mój
pracodawca śledził moje poczynania, moją
stronę internetową i sam stwierdził, że kogoś takiego szuka. Zadzwonił do mnie i tak
zaczęła się nasz współpraca.
Czyli od poniedziałku do piątku pracujesz, a weekendy imprezujesz!
Tak to mniej więcej wygląda. Tylko teraz
moje imprezowanie ma zupełnie inny wymiar. Każda impreza to nutka niepewności, czy to wyjdzie, czy nie wyjdzie. Jak się
udaje i ludzie przyjdą, to jest super. Patrzy
się na koszty. Ostatnie imprezy finansowo
może mi „nie siadły”, ale poznałem nowe
osoby, było świetnie i wcale nie uważam
tego za porażkę. Albo się robi coś fajnego
i jest z tego mały zysk, albo robi się coś komercyjnego i z tego zawsze ma się zysk. Ja
wybrałem tę pierwszą drogę.
Imprezy dla wybranych?
Imprezy są kierowane do osób, które mają
zbliżone gusta muzyczne do moich. Robiąc

imprezy w Sanoku, kieruję się chęcią przybliżenia klimatu z  najlepszych polskich
klubów. Miłym dodatkiem jest poznawanie
nowych DJ-ów. Podglądamy swój warsztat.
Uczymy się od siebie. To jest mega świetne
doświadczenie. Dzięki temu jeżdżę po Polsce i dzięki temu co jakiś czas zobaczę jakieś miasto czy fajny zakątek naszego kraju.
Czy jest miejsce, w którym chciałeś zagrać
i to marzenie się spełniło?
Wiesz, nie mam takich celów. Po prostu
chcę grać, bo to kocham. Uwielbiam tę robotę! Gdziekolwiek jestem zaproszony, to
się z tego się cieszę! Uważam to za sukces.
Tendencja jest taka, że do klubów zapraszani są lokalni DJ-e, żeby ograniczyć koszty.
Na szczęście jest to przełamywane. Bardzo
chciałem zagrać w Warszawie i tak się stało. Kraków, Łódź, Katowice, Białystok, Zakopane, Tarnów, Krosno, Rzeszów i inne…
Targi muzyczne Audioriver, festiwal Silesia
in Love, Official The Prodigy night, Project
X – Kraków, Amstredam Trap Shit, Koncert
XXANAXX – support. Uwielbiam jeździć.
Zwłaszcza pociągiem.
Masz czas na zwiedzanie?
Różnie z  tym jest. Najczęściej jest tak,
że w sobotę wsiadam w pociąg, impreza

i powrót. Czasem zostaję do niedzieli. Coś
pooglądam, pozwiedzam. Generalnie to wygląda tak: pociąg, klub, zagranie seta, chwila
wytchnienia i znów pociąg. I słuchawki na
uszach.
Non stop słuchasz muzyki?
Tak. W  większych klubach wymagają od
nas nowości, świeżości i czegoś nietuzinkowego. Kiedy tylko mogę, szukam, tropię
nowe dźwięki. Kupuje masę płyt. Również
analogów.
Płyty winylowe wracają na szczęście do
łask.
Winyle mają swój klimat, słychać na nich
więcej dźwięków. Jednak dźwięk z analoga ma inna barwę i zupełnie inaczej brzmi
w klubie. Słychać każdy szmer, stuk, tarcie,
wszystko! Mam całą kolekcję winyli, którą
namiętnie powiększam.
Dziękuję za rozmowę. Czego ci życzyć
imprezowy chłopaku?
Tego co jest, nie potrzebuje nic więcej.
To niekończącej się imprezy!

Edyta Wilk
III nowe media, reklama, kultura współczesna

SPORT

Od-waga studentów

obsesja@pwsz-sanok .edu.pl

Akademickie Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym Klasycznym, bo o tym chcemy
napisać, to dla nas zupełna nowość. Nie
było odwrotu – postanowiliśmy, że pojedziemy: Taras jako uczestnik, Bożena w roli
kibica i trener – inspirator.
Pierwsze skojarzenia związane z trójbojem siłowym? Umięśnieni faceci, jak z magazynu „Men’s Health”… Na szczęście dla
nas, to nie do końca tak. W zawodach brali
udział przedstawiciele różnych kategorii

wagowych: w  sobotę zaczynali od 59 kg
i kończyli na 84 kg, następnego dnia waga
wzrosła od 93 kg do + 120 kg. Po raz pierwszy w historii w zawodach wzięły udział
kobiety. I było naprawdę co podziwiać.
Nie było łatwo. W  konsekwencji przywieźliśmy dla naszej uczelni 10. miejsce
w kategorii wagi 120 kg. Dla nas to ogromny
sukces i powód do dumy. Nie tylko wynik
stał się ważny, ale zdobyte w Katowicach
doświadczenie, które będzie procentować.
Zrozumieliśmy, że jest do czego dążyć i to
tylko początek! Oczywiście, że będziemy
i dalej systematcznie ćwiczyć, stawić nowe
cele i wrócimy tam za rok!
Zachęcamy również wszystkich, abyście
dołączyli do Akademickiego Związku Sportowego naszej uczelni i korzystali z takich
możliwości. Bo sport to zdrowie!
Bożena Bujak

fot. archiwum Bożeny Bujak, Tarasa Kuzhdeby

To znowu my. Jednak tym
razem nie będziemy opowiadać o podróżach, a chcemy
podzielić się jednym ważnym wydarzeniem. Jak mówił
słynny ukraiński pisarz Iwan
Bahriany: „Odważni zawsze
mają szczęście!”, więc i my
spróbowaliśmy rzucić losowi
wyzwanie!

II ekonomia

Taras Kuzhdeba
II ratownictwo medyczne

październik 2016 OB.SESJA

19


selection.pdf - page 1/2
selection.pdf - page 2/2

Related documents


selection
khk 6 2014
najpowszechniejsze paskudne kamsta kt re telewizyjni1681
przewodnik bonn pdf
s 02
jaki zesp wybra na wesele1350


Related keywords