PDF Archive

Easily share your PDF documents with your contacts, on the Web and Social Networks.

Share a file Manage my documents Convert Recover PDF Search Help Contact



Zawisza pismo 1.Drużyny Gliwickiej FSE numer 1 .pdf


Original filename: Zawisza - pismo 1.Drużyny Gliwickiej FSE numer 1.pdf

This PDF 1.4 document has been generated by Writer / OpenOffice 4.1.5, and has been sent on pdf-archive.com on 13/02/2018 at 20:35, from IP address 83.30.x.x. The current document download page has been viewed 156 times.
File size: 4.4 MB (18 pages).
Privacy: public file




Download original PDF file









Document preview


Harcerska gazeta

,,Zawisza”
Co się działo na Obozie 2017?
Jak wyglądają zbiórki zastępów?
Co się działo na Wyjeździe Listopadowym?
Jak zrobić ,,chlebek skautowy”?

To wszystko w pierwszym
wydaniu ,,Zawiszy”

ABECADŁO SKAUTA
Zasady podstawowe Federacji Skautingu Europejskiego (FSE)
1.Obowiązki Harcerza rozpoczynają się w domu.
2.Harcerz jest wierny swojej Ojczyźnie i działa na rzecz jedności i braterstwa w Europie.
3.Harcerz – Syn Chrześcijaństwa – jest dumny ze swej wiary: pracuje sumiennie, aby ustanowić
Królestwo Chrystusa w całym swoim życiu i świecie, który go otacza.
Prawo Harcerza
1.Harcerz dba o swój honor, aby zasłużyć na zaufanie.
2.Harcerz jest lojalny wobec swojego kraju, rodziców, przełożonych i podwładnych.
3.Harcerz jest powołany do służby bliźniemu i jego zbawieniu.
4.Harcerz jest przyjacielem wszystkich i bratem dla każdego innego Harcerza.
5.Harcerz jest uprzejmy i rycerski.
6.Harcerz widzi w przyrodzie dzieło Boże, szanuje rośliny i zwierzęta.
7.Harcerz jest karny, każde zadanie wykonuje sumiennie do końca.
8.Harcerz panuje nad sobą, uśmiecha się i śpiewa w kłopotach.
9.Harcerz jest gospodarny i troszczy się o dobro innych.
10.Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach.
MODLITWA SKAUTA
(św. Ignacy z Loyoli)
Słowo Odwieczne, Jednorodzony Synu Boży,
proszę Cię, naucz mnie służyć Ci tak, jak tego jesteś
godzien.
Naucz mnie dawać, a nie liczyć,
walczyć, a na rany nie zważać,
pracować, a nie szukać spoczynku,
ofiarować się, a nie szukać nagrody innej,
prócz poczucia, że spełniłam Twoją Najświętszą Wolę.
Amen.

Obóz Letni
Hajtovka
2017
Obóz letni odbył się w
miejscowości
Hajtovka
na
Słowacji. Trwał od 1-go do 20-go
lipca. Z naszej drużyny pojechało
na niego ponad dwudziestu
chłopaków.
Wyjazd i rozpoznanie terenu
Pierwszego lipca zaraz po Mszy
Świętej odprawionej w kościele przy parafii
Matki Boskiej Kochawińskiej na osiedlu
Kopernika w Gliwicach, 1 Drużyna Gliwicka
pojechała na swoją wielką przygodę.
Jechaliśmy dość długo, bo aż sześć godzin.
Przejechaliśmy Lubowlę, a następnie
ujrzeliśmy malowniczą Hajtówkę (naprawdę
pięknie wyglądała ta osada, położona na
górskim zboczu). Po dotarciu piechotą na
właściwe miejsce obozu okazało się, że
okoliczna przyroda jest nadzwyczajna
(widoki z obozowiska na okoliczne góry i
doliny były po prostu nieziemskie), ale za to
teren bardzo pochyły (nasz obóz znajdował
się na zboczu góry), co utrudnia zarówno
chodzenie, jak i budowanie obozowisk.
Ponadto dostęp do wody niepitnej był
utrudniony - stanowiło go jedno liche
źródełko.

Pionierka
Trzeciego dnia obozu
drużynowego z dalszymi
zaczęła się pionierka. Choć
realizacji przed obozowych
pochyłość
terenu
wielu

(po dotarciu
wytycznymi)
jest to czas
planów, to
zastępom

pokrzyżowała
szyki
(oczywiście
konstruktywni skauci wymyślili nowe
projekty). Niektóre prace ziemne (takie jak
budowa latryny) przeciągały się w czasie ze
względu na kamieniste podłoże, ale wkrótce
i z tym poradzili sobie ,,młodzi inżynierzy”.
W tym roku innowacją techniczną było to, że
nasze konstrukcje były stawiane przeważnie
nie przy pomocy sznurka, lecz za pomocą
zaciosów, co o wiele podniosło poziom
techniczny naszych konstrukcji. Niebawem
jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać
platformy, na których harcerze mieli spać
przez resztę obozu. Najszybciej powstały
platformy Brzany-Niedźwiedzia (budowla
wspólna), Dzika i Rosomaka, innym
zastępom zajęło to nieco więcej czasu.
Każdy zastęp (poza nielicznymi wyjątkami)
w swoim dorobku zbudował: platformę, stół
ogniowy, stół do spożywania posiłków,
prysznic i ogrodzenie gniazda zastępu. Prócz
wyżej wymienionych budowli, które
zbudował każdy zastęp, powstały jeszcze:
kaplica (zbudowana przez Eskulapa), scena
(zbudowana przez Rosomaka), brama
obozowa
(skonstruowana
i
pięknie
ozdobiona przez Dzika), pierwsza latryna
(zrobiona przez Brzanę i Wilka), druga
(przygotowana przez Dzika) i trzecia
(zbudowana przez Rosomaka) latryna. Ogół
dość wykańczających prac pionierskich
zakończył się po pięciu dniach, choć tak
właściwie, to pomniejsze prace pionierskie
trwały aż do końca obozu.

Olimpiada
Kiedy kończył się czas pionierki
obozowej, równolegle z ostatnimi pracami
budowlanymi, zaczęła się Olimpiada
Obozowa. Przygotowali ją (a zarazem byli w
niej głównymi sędziami) Kuba i Wojtek z
zastępu Rosomak. Konkurencje tej olimpiady

były najróżniejsze: od rzutu kamieniami do
koszyków, poprzez bieg zastępem (cały
zastęp musiał trzymać dwa kije i nikt nie
mógł się ich puścić) do tyczki i z powrotem,
aż do pojedynków między zastępami w
grze ,,Pięć podań”, w której chodziło o jak
najdłuższe utrzymanie przez zastęp butelki z
wodą, podczas gdy przeciwnicy chcieli ją
odzyskać.
Zmagania
zakończyły
się
zwycięstwem Dzika, potem był Niedźwiedź i
Eskulap. Należy też zauważyć, że jednym z
pięciu celów naszego skautingu jest rozwój
fizyczny. Z racji tego każdego dnia rano
odbywała się rozgrzewka, mająca na celu
przygotować organizmy harcerzy do
codziennego wysiłku i coraz to nowych
zmagań. Jeszcze nie bez znaczenia
pozostały zrealizowane na wielkiej grze
zawody z szermierki, ale o tym później.

Msze Święte
Kolejnym ważnym wątkiem jest
kwestia obozowych Mszy Świętych (które
na obozie zwykle odbywają się codziennie).
Otóż na naszym obozie nie było stałego
kapłana (zapewne ze względu na odległość
obozu od ojczyzny) i w związku z tym
uczęszczaliśmy na msze do greckokatolickiej
cerkwi w Hajtówce. Z góry należy
powiedzieć, że z punktu widzenia prawa

kanonicznego jest to całkowicie ,,legalne”,
gdyż kościół greckokatolicki nie różni się od
katolickiego w dziedzinie wiary niczym, a
różni się jedynie obrządek. I tak na przykład
słowaccy grekokatolicy przyjmują Komunię
Świętą w postaci małych kawałków chleba Ciała Chrystusa, zamaczanych w winie - Jego
Krwi (my też przyjmowaliśmy Komunię pod
tą postacią).Tu należy też wspomnieć, że
druh Matej (Słowak), który pomógł nam
bardzo w organizacji obozu (np. udostępnił
nam piwnicę w której przez pierwsze kilka
dni obozu trzymaliśmy sprzęty naszej
drużyny, oraz zastępów), był o ile nam
wiadomo klerykiem w grekokatolickim
seminarium. Niemal codziennie przez
pierwszą połowę obozu chodziliśmy do
oddalonej o parę kilometrów cerkwi na
msze. Zawsze witano nas gościnnie, a
stłoczona w małej świątyni ludność upychała
się jeszcze bardziej w ławkach, aby zrobić
dla nas trochę miejsca. Liturgie przebiegały
wspaniale, wierni śpiewali piękne pieśni (nas
też próbowali w to zaangażować, ale jednak
słowackie śpiewniki sprawiały nam za dużo
kłopotu), a z kazań popa dało się nawet coś
zrozumieć. Najwspanialszy był nasz wypad
do cerkwi piątego lipca, czyli w święto
świętych Cyryla i Metodego (jedno z
największych świąt na Słowacji). Po kazaniu,
na którym pop mówił jakim dobrym
przykładem są dla nas świeci Cyryl i Metody i
po
przeżyciu
rozbudowanej
liturgii,
duchowny zaskoczył nas stwierdzeniem, że
teraz będzie ,,agapa”. I tak każdy kto
wychodził ze świątyni, musiał podejść do
ołtarza, wziąć przaśny chleb z misy i zostać
naznaczony przez kapłana czymś tłustym
(chyba oliwą) na czole. Mimo, że nasze
kontakty z lokalnymi grekokatolikami
układały się dobrze, to mniej więcej po
upływie połowy naszego obozu zaczęli do
nas przyjeżdżać dwaj księża katoliccy z
Polski i odprawiali msze w naszej kaplicy
obozowej. Raz, czy dwa poszliśmy tez na
Eucharystię do obozującej od 10 lipca w
naszej okolicy Puszczy. Niemal codziennie
była okazja do sakramentu pokuty i

pojednania, oraz do przyjęcia Komunii
Świętej.

do Lubowli; zwiedziła zamek, okoliczne
muzeum i znalazła nocleg w prawosławnej

Eksplo
Od razu po pionierce nadszedł czas
na Eksplo. Ten trzydniowy wypad w tym
roku wyjątkowo odbył się w grupach kilku
zastępów, a nie jak się to zwykle przyjęło, że
każdy zastęp osobno. Miało na to wpływ
wiele czynników, przede wszystkim względy
bezpieczeństwa. I tak drużyna podzieliła się
na następujące grupy: pierwsza - Dzik,
Brzana i Niedźwiedź; druga- Rosomak i
Baribal; trzecia- Eskulap i Wilk. Po Mszy
Świętej w cerkwi, każda z grup wyruszyła na
swoją wielką wyprawę. Pierwsza z grup
przez pierwszy dzień swej wędrówki
zwiedzała okoliczny zamek, a następnie
miasto Lubowla (tam zobaczyła piękne
kościoły, starówkę i osławiony na tym
obozie sklep Kaufland). Następnego dnia
pojechała
busem
do
przygranicznej
miejscowości, gdzie przekroczyła pieszo
przez góry granicę Polsko-Słowacką i doszła
do Starego Sącza, następnie poszła na
nocleg do Jaworek. Trzeciego dnia wróciła
tą samą drogą z powrotem do obóz. Druga
grupa pojechała busem do Lubowli, gdzie
znalazła nocleg w grekokatolickiej cerkwi
redemptorystów, tam zaopiekował się nimi
ojciec Paweł. Kolejnego dnia pojechali do
sanktuarium w Litmanowej, po czym
przekroczyli granicę polską i weszli na
Eliaszówkę. Potem zostali zaproszeni na
herbatę w towarzystwie o. Pawła i lokalnego
arcybiskupa Jana. Nazajutrz wrócili do
obozu. Trzecia grupa również zawędrowała

parafii. Oczywiście nie zabrakło też wizyty w
Kauflandzie. Po trzech dniach zgodnie z
planem wrócili do obozu. Rzeczą wspólną z
którą harcerze musieli się zmagać na Eksplo
było sąsiedztwo Cyganów. Na Słowacji jest
ich naprawdę wielu, istnieją nawet całe
cygańskie dzielnice (jest udokumentowany
nawet przypadek, kiedy to trzech
zastępowych omyłkowo weszło w taką
dzielnicę, ale udało im się wyjść bez
szwanku). Jednak i z tym ,,urozmaiceniem”
grupy jakoś sobie poradziły, czasami
nawiązywały nawet przelotne relacje z
napotkanymi Romami. Jednak nic nie było w
stanie zepsuć tego niesamowitego czasu dla
zastępów jakim jest Eksplo. Podczas tego
rodzaju przygody więzy między harcerzami
wyjątkowo się zacieśniają, gdyż to jak ta
przygoda będzie wyglądała, zależy od
każdego z nich. ,,Jeden za wszystkich,
wszyscy za jednego”.

Epidemia
Niestety już w trakcie wypadu
zastępy poniosły straty w ludziach, ze
względu na szerzącą się chorobę (ponoć
rozniesionej przez stołowanie się kilku
zastępów w cygańskiej budce z kebabami
koło Kauflanda). Dotknęło to grupy drugiej i
trzeciej. Drużynowy musiał jeździć i odwozić
chłopaków do szpitala. Po powrocie z
wyprawy okazało się, że choroba nie
odpuszcza i cała drużyna musiała się z nią
zmagać jeszcze długo, bo, aż do samego

końca obozu. Usiłowaliśmy z nią walczyć
poprzez
podniesienie
warunków
sanitarnych, takich jak: mycie rąk przed
posiłkiem, odpowiednie przechowywanie
żywności, dawanie zarażonym ,,lżejszych”
posiłków, oraz zażywanie przez nich
lekarstw. W sumie przez okoliczny szpital
przewinęła się jedna-trzecia naszych
chłopców. Problem nasiliły słowackie media,
które napisały w lokalnej gazecie, jakoby w
obozie panowała epidemia. W końcu
choroba,
nazywana
przez
harcerzy
prześmiewczo ,,padaką obozową” nie
okazała się aż tak niebezpieczna i po
pewnym
czasie
chorzy
wyzdrowieli
(niektórzy całkowicie dopiero po obozie).
Pokrzepiająca dla nas była
wizyta namiestnika harcerzy we własnej
osobie- Michała Kuczaja. Te odwiedziny
poprawiły nam nastrój i zmotywowały do
dalszego zmagania się z trudami obozowego
życia.

graczy. Cztery najbliższe dni miały
symbolizować czas odradzającego się po 123
latach niewoli państwa polskiego, a w
szczególności jego na nowo powstałej
gospodarki. Każdy z zastępów był
inwestorem i prowadził własną działalność
rynkową- swoją spółkę/firmę. Oprócz tego
każdy element obozu stał się spółką w którą
można było inwestować (plac apelowy,
namiot gospodarczy itd.). Zasady były dość
skomplikowane, więc nie warto ich teraz
przybliżać; grunt, że była to ciekawa i
wciągająca gra. Spółki-Zastępy preferowały
różne formy zarobku: Wilk zorganizował bar
z napojami i przekąskami, Dzik oferował
wyborne i jakże egzotyczne przystawki w
swej restauracji, Rosomak przygotował
,,Bieg Przetrwania” połączony z barem ,,na
wynos”, Baribal gwarantował wyrabiający
krzepę trening w swojej siłowni, Niedźwiedź
założył pizzerie ,,U Misia” (świetna pizza),
Eskulap zapewniał emocje podczas zjazdu ze
zbocza na baniaku po wodzie (na końcu
zjazdu czekała budka z hot-dogami i innymi
pysznościami, a za zjazd bez ,,zaliczenia
gleby” darmowa porcja soku), a Brzana
prowadziła profesjonalne lekcje szermierki,
oraz dawała możliwość pojedynków i
wzięcia udziału w zawodach. I tak na
początku i na końcu każdego dnia otwierana
i zamykana była giełda, akcje spółek rosły i
malały, a młode ,,rekiny biznesu” walczyły o
jak najwyższe dochody i notowania na
giełdzie.

Wielka Gra

Zawody szermiercze

Po Eksplo odbyła się wyjątkowo
udana w tym roku Wielka Gra o fabule II
Rzeczpospolitej. Tegoroczne
zmagania
rozpoczęły się grą nocną, w której chodziło
o to, że wycofujące się oddziały bolszewickie
porozrzucały zrabowane w Polsce złoto
(fosforyzujące pałeczki), a my - dzielni
żołnierze polscy, mieliśmy za zadanie je
odzyskać. Następnego dnia okazało się, że
każda ,,sztabka” była warta 20 złotych. To
był jedyny niezależący od uczestników
element gry (zresztą całkiem ciekawy); cała
reszta gry zależała w znacznej mierze od

Dopiero ostatniego dnia WG, tuż
przed zamknięciem giełdy (co było
równoznaczne z zakończeniem Gry)
wydarzyło się coś bez precedensu - odbyły
się pierwsze w II Rzeczypospolitej zawody
szermiercze. Zawody zorganizował ,,Fish
Fight Club”- spółka Brzany. Mogli w nich
wziąć udział wszyscy, którzy mieli ówcześnie
wyrobioną kartę członkowską klubu.
Walczący
dysponowali
profesjonalnym
sprzętem:
maskami
szermierczymi
(autentycznymi) i szablami (zrobionymi z
patyków otoczonych pianką). Sędzią był

zastępowy Brzany. W
emocjonującym
turnieju
wzięło
udział
szesnastu
zawodników ze wszystkich zastępów. Finał
rozegrał się między zastępowym Eskulapa Maćkiem, a Wiktorem z Rosomaka. Wygrał
ten drugi. Trzecie miejsce ex aequo zajęli
Oktawiusz z Wilka i Szymon z Baribala. Po
ogólnej części zawodów odbyły się na
zmianę walki mistrzów - Wiktora (zwycięzcy
zawodów),
drużynowego
Piotra
(największego ,,kozaka” w naszej drużynie),
oraz
Stefana
(zastępowego
Brzany,
głównego trenera ,,Fish Fight Clubu”).
Oczywiście zwyciężył drużynowy.

resztką sił dokończyła depionierę/sprzątanie
i poszła (pod dowództwem Tobiasza) spać
pod obozem Puszczy, gdzie reszta harcerzy
z rajdów doszła następnego dnia. Spotkanie
się chłopaków i opowieści rajdowe
wywołały wielką radość i poruszenie.
Następnie udaliśmy się wszyscy do Hajtovki,
skąd po przepakowaniu rzeczy z piwnicy
druha Mateja do autokaru pojechaliśmy do
sanktuarium w Lipmanowej. Patrzyliśmy
przez szyby autokaru na cerkiew, która
przyjęła nas w swoje progi, na malowniczą
wioskę i na okoliczne góry, na niedawne
miejsce obozu, z którym wiązało się tyle
wspomnień.

Pielgrzymka i powrót

Big Fire był kolejnym ważnym
elementem obozu. Pomimo, że część obozu
ze względu na chorobę nie mogła przyjść, to
i tak zabawa była przednia. Wszyscy śpiewali
i śmiali się w najlepszym skautingowym
stylu, do późnej nocy. Właściwie to niemal
co wieczór odbywały się ogniska drużyny,
albo ge-mini w kilka zastępów. Podczas
Wielkiej Gry działał ,,Teatr Narodowy” w
którym powstawały piękne (najczęściej
zabawne) dzieła tematyczne.

Nasza tegoroczna pielgrzymka była
nadzwyczaj krótka- po dotarciu na parking
autokarem przeszliśmy tak z kilometr (po
drodze zmówiliśmy różaniec). Za to
sanktuarium było naprawdę piękne.
Pomodliliśmy się chwilę, po czym odbył się
apel i wróciliśmy do autokaru. Jechaliśmy
kolejne sześć godzin, ale tym razem nie
snuliśmy już obozowych planów, a raczej
wspominaliśmy obozowe przygody. Na
placu przed kościołem Matki Boskiej
Kochawińskiej na Koperniku już ze
zniecierpliwieniem czekali na nas rodzice. Po
końcowym apelu na którym ogłoszono
zwycięzcę obozu- zastęp Dzik, wygranego
Wielkiej Gry- Niedźwiedzia, najlepszego
konstruktora na pionierce- Dzika i zwycięzcę
Eksplo- Rosomaka. Po tym apelu obóz
oficjalnie dobiegł końca; wszyscy rozjechali
się do swoich domów.

Depionierka i rajdy

Koniec

Depionierka rozpoczęła się dwa dni
po Wielkiej Grze i była dość ciężka. Po
pierwsze, ze względu na chorobę, która
dotknęła sporą część obozowiczów. Po
drugie, z powodu rajdów, na które poszła
przeszło połowa drużyny. Właściwie na rajdy
(na stopnie) nie poszli tylko początkujący
skauci i chorzy, którzy nie byli w stanie
sprostać temu wysiłkowi. Ta właśnie garstka

I chociaż obóz dobiegł końca, to to
czego żeśmy się tam nauczyli, co tam
przeżyliśmy, ukształtowało nas na zawsze;
zmieniło nas w prawdziwych,
najprawdziwszych harcerzy.

Big Fire

Jak idzie
zastępom ?
Rosomak
04.11.
Czuwaj!
Podczas dzisiejszej zbiórki poznawaliśmy
nową technikę – nagrywanie filmu.
Zaczęliśmy od nagrania apelu, a potem nasz
liturgista przeprowadził grę o wiedzy
liturgicznej (wygrał Wojtek, sanitariusz) Po
grze była symulacja wypadku. Nasz
sygnalista Szymon wpadł do dużego dołu,
złamał nogę i za pomocą skomplikowanych
technik oraz błyskotliwych pomysłów został
wyciągnięty. Dalej był krótki bieg
sprawnościowy. Zaraz potem wybraliśmy się
nad rzekę i przerzucaliśmy most linowy
przez rzekę (doszliśmy w tym już do
perfekcji). Na końcu rozważaliśmy Słowo
Boże na AE a następnie podzieliliśmy się
wrażeniami i zaplanowaliśmy następną
zbiórkę.

do kościoła św. Anny. Na Mszy Św. staliśmy
z sztandarem, a potem było złożenie
kwiatów pod pomnikiem. Zaraz po tych
niezwykle
ważnych
i
doniosłych
wydarzeniach odbyła się Wielka Gra.
Odwiedzaliśmy po kolei punkty na których
poznawaliśmy kolejne osoby ważne dla
historii Polski, wykonywaliśmy zadania i
zdobywaliśmy informacje. Na stacjach
rozwijaliśmy różne techniki harcerski:
sygnalizacja, ekspresja, sanitarka i sport. Na
koniec znaleźliśmy klucz do więzienia i
uwolniliśmy marszałka Józefa Piłsudskiego.
Operacja zakończyła się sukcesem! :-)
16.12.
Czuwaj!
Na zbiórce realizowaliśmy cele przyjęte
przez nasz zastęp w ramach HUSARII.
Wybraliśmy się w
odwiedziny do
pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej
OO. Kamilianów na ulicy Cisowej w Zabrzu.
Zaczęliśmy od Mszy Świętej i godzinek ku
czci Matki Boskiej w kaplicy. Potem
odwiedzaliśmy chorych i starszych ludzi w
ich pokojach. Historie, które od nich
usłyszeliśmy były niesamowite i niezwykle
ciekawe. Wśród goszczących nas byli: księża,
artyści, sekretarze konkursów muzycznych,
teologowie i zwykli ludzie. Na koniec
skonfrontowaliśmy nasze doświadczenia ze
słowem Bożym na Apelu Ewangelicznym i z
nami na Radzie Zastępu.
Tymoteusz Petela

11.11
Czuwaj! Dzisiaj na zbiórce obchodziliśmy
ważną rocznicę – 99 rocznica odzyskania
niepodległości przez Polskę. Rozpoczęliśmy
bardzo uroczyście apelem z władzami
miejskimi, wojskiem, policją, strażą pożarną,
oraz ZHP(!). Razem z naszym zastępem były
dziewczyny z 2 Drużyny Zabrzańskiej i
Maciek, zastępowy Eskulapa. Potem była
defilada z placu Warszawskiego na Mszę Św.

Eskulap
23.09.
Na dzisiejszej zbiórce zajęliśmy się
planowaniem najbliższego roku
harcerskiego. Wyznaczyliśmy też funkcje i
zajęliśmy się pracami inwentaryzacyjnymi.

apel, na którym nastąpiło przejście wilczków
z gromady do drużyny. Do naszego zastępu
również przeszedł nowy chłopak - Franek.
Potem była ostatnia konferencja, niejako
podsumowująca poprzednie, po której
zakończyliśmy spotkanie.

30.09.
Wczoraj (30.09) odbyła się druga w tym roku
zbiórka naszego zastępu. Głównymi
tematami była topografia i miejsce w którym
mają się odbywać nasze zbiórki.
Zaczęliśmy o 10.45 w salkach kościoła Św.
Pawła w Nowym Bytomiu. Po modlitwie na
rozpoczęcie uczyliśmy się śpiewać na dwa
głosy. Później, po grze w ninję podzieliliśmy
się na dwie grupy. Każda z nich miała za
zadanie zrobić marszrutę. Po wykonaniu
tego zadania zrobiliśmy radę zastępu po
której zakończyliśmy zbiórkę.
07.10.
Na dzisiejszej zbiórce było nas wprawdzie
tylko dwóch (Maciek, Mateusz), ale dzięki
temu udało nam się szybko i sprawnie
przenieść sprzęt zastępu do nowego
magazynu. Oprócz tego przyjrzeliśmy się
salce przy parafii Podwyższenia Krzyża
Świętego na Kłodnicy, gdzie od października
odbywać się będą nasze zbiórki. Na koniec
udaliśmy się na spacer do lasu. W trakcie
przeprawiania się przez rzekę Mateusz
wpadł do wody po kolana i do jego kaloszy
nalało się pełno wody... Mimo to
pospacerowaliśmy jeszcze chwilę po lesie,
znaleźliśmy
też
kilka
grzybów
i
zakończyliśmy zbiórkę.
12.10.
W niedzielę (15.10) w Domu Kultury w
Zabrzu-Pawłowie odbyło się spotkanie "ABC
Skautingu". W jego trakcie odbyło się kilka
konferencji dla rodziców dot. pedagogiki
skautingu. W przerwie wydarzenia odbył się

4.11.
Czuwaj! Na dzisiejszej zbiórce zajęliśmy się
przygotowaniami do HUSARII, nauczyliśmy
się piosenki oraz zrobiliśmy kolejną już
marszrutę. Znaleźliśmy też w lesie nieco
rozwalony
stół,
prawdopodobnie
wybudowany przez ZHP, które niegdyś
działało na tych terenach. Na koniec
przeprawiliśmy się przez rzekę (tym razem
bez strat w ludziach).
25.11.
Czuwaj! W zeszłą sobotę (25.11) odbyła się
kolejna
zbiórka
naszego
zastępu.
Rozpoczęliśmy chwilę przed 11, od pomocy
panu kościelnemu na ogrodzie. O 12
zrobiliśmy AE, następnie zajęliśmy się nową
wersją naszej piosenki zastępu i w końcu
udało nam się nagrać zaległy filmik na
husarię. Później Maciek pokazał nam, w jaki
sposób należy postępować w wypadku
złamań. Potem zrobiliśmy RZ, a na
zakończenie zbiórki udaliśmy się na dwór, by
tam się trochę poruszać.


Related documents


zawisza pismo 1 dru yny gliwickiej fse numer 1
bohaterka na miar pileckiego i moczarskiego
usarz w
regulamin pdf
miklos nyiszli by em asystentem doktora mengele
banici


Related keywords